Postanowiłam zrobić dziś coś pożytecznego.
Obudziłam się o szóstej rano… no a jakżeby inaczej… w końcu dzień wolny od szkoły, zatem tradycyjnie budzę się nieproszona jeszcze przed świtem, coby nie uronić ani minutki tego weekendowego szczęścia na jakieś bezproduktywne odsypianie całego tygodnia.
Zatem obudziłam się o szóstej i do dziesiątej z nosem pod kołdrą układałam sobie listę spraw pożytecznych niezrobionych.
A ta lista jest tak dłuuuuga, a ponadto z dnia na dzień wydłuża się coraz bardziej, że teraz od godziny zastanawiam się co wybrać!
Mam nadzieję, że te opowieści coby sobie wszystko przygotować przed rozwiązaniem, bo potem dłuuuugo nie będzie na nic czasu, to takie same mity jak te o koszmarach z porodówki, którym mnie wszyscy wszędzie straszą.
Nie wiem o co chodzi, ale całe życie żywiłam pewność, że moje porody były wyjątkowo paskudne i paskudnie makabryczne i makabrycznie dłuuuugie przede wszystkim… a teraz jak jestem w ciąży odnoszę zupełnie inne wrażenie.
Nie wiem jaka kombinacja chemiczna za to pranie pamięci odpowiada, ale warto byłoby mnie przebadać, póki jest jeszcze okazja i ewentualnie opatentować ten hormon czy coś, bo można by zbić na takim cudzie prawdziwą fortunę… a czasu zostało niewiele.
Bo właśnie… zbieram się dziś … jak już to COŚ POŻYTECZNE odbębnię … to zamierzam dokonać podsumowania ciąży 2009/2010 kryptonim Inoczka, bo od dwóch dni wydaje mi się, że czas jest najwyższy… wiem, że do 24 lutego jeszcze ho-ho, ale co innego wiedzieć a co innego czuć.
Jestem już na wylocie… czuję to w kościach, czuję to w głowie, całą sobą to czuję i Inoczka też chyba coś wietrzy bo zrobiła się bardzo aktywna…
Zatem czuj-czuj-czuwaj! a ja spadam stąd póki zmrok mnie tu jeszcze przy tej kaszce ryżowej na mleku nie zastał.
Edit podwieczorkowy:
Nie wiem co mam o tym myśleć, ale zaczęłam gadać z własnym brzuchem / do czego wcześniej jakoś nie mogłam się przekonać / , mówię do niego skarbie i kochanie i właśnie jestem w trakcie wykopywania Piotrusia z jego pokoju. A zajrzałam tu tylko coby przynieść dziecku nawilżacz powietrza.
W ogóle nie miałam żadnych takich planów na najbliższy tydzień, zatem nie wiem co mi odbija… ale wszystko wskazuje na to, że od rana mam równie nieprzeparte, co niewytłumaczalne ciśnienie na tzw „wicie gniazda”
czad…









komentarze