jak zwykle pochmurnie deszczowo przed czasem przed świtem za wcześnie dźwiga się wreszcie jamatka z pościeli i cedząc przez zęby mściwe mrukliwe i mroczne „no co za franca jedna” zagląda do łóżeczka…
i znów Jest Bosko!
no taaa... z notkami może być problem bo raczej nie "bywam" ostatnio, a właściwie bywam, ale w zupełnie odległych tematycznie rejonach... ale niech se wisi. Może zamiast bloku prasowego się nada kiedyś
odkąd jadamy zupki w słoiczkach nasze KUPY stały się lepsze. Regularne, zwięzłe i mniej aromatyczne.
Dawaj swemu dziecku tylko ZUPKI HIPPa!
a ten link znalazłam dziś w moich statsach
wygląda ciekawie, więc dzielę się nim czem prędzej bo póki ciepło i kanikuła może się okazać przydatny
www.gogaga.pl
- Atrakcje dla dzieci, wydarzenia, imprezy, Warszawa, Trójmiasto, Kraków, Poznań, Wrocław, Łódź
jak zwykle pochmurnie deszczowo przed czasem przed świtem za wcześnie dźwiga się wreszcie jamatka z pościeli i cedząc przez zęby mściwe mrukliwe i mroczne „no co za franca jedna” zagląda do łóżeczka…
i znów Jest Bosko!
a przepraszam, że zapytam: a co z córką?
Jest wprawdzie wzmianka o matce, jednak w zasadzie tylko jako o medium, niezbędnym przedmiocie użytkowym, a córki jakby w ogóle nie wchodzą w grę.
A to ja piepsze takie…
Miś miał jakieś trzy lata, opuściliśmy akademik zaraz po Tatki dyplomie… a może trochę przed… nieważne… zamieszkaliśmy we Wrzeszczu i pewnego wieczoru spacerując ulicą Grażyny zapytałam Tatkę czy on właściwie wierzy czy nie. No bo jak ktoś pochodzi z Kielc to powinien chyba mieć jasność w tej kwestii.
Powiedział, że nie wie… nie zastanawiał się.
Dobre sobie… kto wie, kto Tatko zacz, ten zrozumie ironię, a kto nie wie, to nie musi, bo to blog o Inoczce, a nie o Tatku.
Bo ja tam zawsze wiedziałam.
Jak tylko doszło do kontaktów bliskiego stopnia ze związkiem, coś w okolicach pierwszej spowiedzi i tych innych okazjonalnych cyrków, całe moje jestestwo stanęło wspak i zaczęło usilnie pracować coby się z tego układu wyplątać, tak bardzo sprzeczne to było z naturą przyszłej jamatki. Pierwsze piątki miesiąca spędziłam na dworcu kolejowym i dopiero w liceum, a może pod koniec podstawówki, udało mi się wynaleźć dostateczny pretekst, żeby dali mi wreszcie spokój.
Przypomnę, że pochodzę z małego miasta z rodziny, która ma raczej pretensje do miana inteligenckiej niż jakiekolwiek powody.
Nie pamiętam, ile Miś miał lat jak postawiła mnie matka przed tą nieistniejącą dla mnie kwestią i zbaraniałam!
To moje dziecko, to co im do niego?
Jednak doszłam do wniosku, że sprawa niewarta burzy w szklance wody i stanęło na tym, że ja nie chcę mieć nic z tym wspólnego a im jak tak zależy, to niech se robią co chcą. Ja podpisałam tylko jakąś zgodę, oni Misia wywieźli, zrzeszyli i z bańki.
I nawet nie wiem jacy to są ci Misia drudzy rodzice, bo i po co mi to?
Jakie to ma znaczenie, te zwyczajowe pierdoły?
Swoją drogą, niezła paranoja… drudzy rodzice…. a mówili, że matka jest tylko jedna?
Może nie poszłoby im ze mną tak łatwo, ale młoda wtedy byłam a ciśnienie ze strony przeciwnej było tak wielkie, że podejrzewam, że jakby Miś w wieku lat pięciu trafił do poprawczaka za napad rabunkowy z bronią w ręku, to byłby to mniejszy problem i sromota.
Aktywność w tej kwestii wykazywała tylko moja strona, bo dla strony Tatki była i jest to taka oczywistość, że przez myśl im nie przejdzie, że możnaby inaczej, a ponieważ nie interesują się nami za bardzo
i dobrze
to problem miałam tylko z moimi… jak zwykle.
Potem z Piotrem akcja została powtórzona i jeszcze Miś kiedyś został wywieziony na pół roku w celu tych drugich ceregieli.
I koniec.
Potem dorosłam, dojrzałam i przejrzałam na oczy i dalej Piotrkiem nie pozwoliłam już manipulować, zaś Miś był już dostatecznie duży, by sam decydować o sobie w tych sprawach.
Dodam koniecznie, że Miś to różnie, ale Ptyś od początku nie uczęszczał i fakt… zgadzam się, że jest coś takiego jak terror laktacyjny i zetknęłam się z tym zjawiskiem ciało do ciała… ale nigdy nie dotarł do mnie żaden sygnał, że Ptyś ma ze strony kolegów z klasy jakiekolwiek problemy z tego powodu.
Wręcz przeciwnie, Ptyś stał się problemem dla grona, bo znalazło się kilku młodocianych wolnomyślicieli, że skoro on może, to i oni tak chcą. A Piotruś wcześnie spotkał się z ostracyzmem środowiska w rozmaitych formach, jednak nigdy o tym podłożu.
Zauważyłam też, że rozmaici ludzie, o rozmaitych poglądach, wierzący i niewierzący, w tej konkretnie kwestii jakby w ogóle nie dostrzegali alternatywy.
Mogą se być anarchistami o horyzontach rozległych jak widnokrąg na Biegunie Północnym, ale jeżeli o to chodzi…
To nie ma zmiłuj. Tradycja to piękne imię.
Mamy takiego znajomego, co niedawno szukał świadków do przeprowadzenia operacji wypisania się ze św.Związku, bo został doń zapisany, kiedy jeszcze nie wiedział o co chodzi a jak tylko zaczął się orientować do czego przynależy, to od razu przestało mu się to podobać.
I to jest karkołomny zabieg… nie ma letko.
Św. Związek może cię obłożyć ekskomuniką, ale z łap cię tak łatwo nie wypuści.
Bo nie wiem czy wszyscy są świadomi, ale każdy może se głośno krzyczeć o swoich wolnych odmiennych poglądach i tak dalej, jednak dopóki tej procedury nie przeprowadzi, to jego akces zgłoszony we wczesnym dzieciństwie ciągle pracuje na tę prawie stuprocentową związkową jednomyślność naszego pięknego narodu w jeszcze piękniejszym kraju.
I Miśki im oddałam, ale niech jakiś czarnuch choćby tknie moją dziewczynkę, to normalnie rozpocznę krucjatę i kamień na kamieniu nie zostanie!
pierwsze z brzegu…
Forum Pomocy Katolika – Chcę się wypisać z kościoła jak to zrobić?
Potrzeba jest.
Na razie jednostkowa, jednak dorastają nowe pokolenia i mogłoby się okazać za kilka lat, że patent ma wzięcie.
Czasami w poszukiwaniu czegoś tam zaglądam na rozmaite fora, blogi i strony z zupełnie innych sfer i zadziwia mnie powszechne biadolenie, że po urodzeniu dziecka wszystko się urywa a już rozrywki w rodzaju gier komputerowych w szczególności.
Dla obu stron się urywa, dla matek i dla ojców, w końcu równouprawnienie mamy, z tym że narzekają przede wszystkim ojcowie.
Nie pamiętam kiedy to było, jakoś jak zaczęłam teraz grać w Stonekeep czyli dobre dwa miesiące temu. Zatem Inka miała ledwie trzy miesiące na koncie… maleńkim konciku Inoczki… jak zatłukłyśmy wespół tego złego szkieletora.
Dziś z kolei razem dałybyśmy radę temu paskudnemu umarlakowi z sarkofagu u krasnoludów gdybym właśnie miała takie nosidełko, a tak…
Tak to dziecko mogło tylko słuchać z łóżeczka, bo umarlak przeciwnik niebelejaki i wymagał zaangażowania wszystkich dostępnych kończyn i pełnej koordynacji ruchów.
No i właśnie z koordynacją był problem, bo dostępnych rąk było cztery ino do tych czterech rąk koordynacje były dwie, w tym jedna niepełna.
A jakbym miała takie nosidełko, że sadzam Bebe przed sobą i ja mam wolne ręce i BeBe, tylko różnimy się zasięgiem i w zależności od „odsunięcia” tułowia matki od klawiatury raz bebe miałoby dostęp do klawiszy a raz nie, raz mogłoby brać udział w rozrywce a raz nie.
Bo Bebe w rozgrywce brać udział bardzo lubi a na widok klawiatury oczka jej się świecą jak do żadnej zabawki, choć taka jest zwykła czarna bezprzewodowa.
Wczoraj Ptysiu pierwszy raz w życiu samodzielnie przeszedł GRĘ MATKĘ od której wszystko się zaczęło. Osobliwe doświadczenie… i dla dziecka i dla matki.
To teraz jest nas troje… ja, Inka i Ptyś.
Oj… dobrze, że założyłam sobie tego bloga growego, bo będzie oczy pisać, oj będzie.
Bo w nawiązaniu do wstępu konkluzję chciałam tutaj walnąć.
Że ograniczenia to ludzie sobie sami narzucają przeważnie, a nie sytuacja ich zmusza.
migam się.
Znowu się migam… heh.
Mam super temat na notkę, bo była teściowa i zaistniała kwestia chrztu. I właśnie o chrztach w kontekście moich dzieci i w kontekście ogólnym miałam napisać i nakręciłam się jak bombowiec, ale przyszedł właśnie Ptyś i powiedział, że wpadł na pomysł, do czego można wykorzystać Duck Spell, po naszemu czar kaczkowy. I nie spocznę dopóki nie sprawdzę.
Tematy pokrewne
Kategoria:STONEKEEP na kaliber64.pl
Zatem w uatrakcyjnianiu tego bloga ponownie wyręczy mnie Inoczka. W końcu dwie tylko jesteśmy na ich trzech, to musimy się wspierać nawzajem.
Poza tym skończyłam już galerię na my.opera.com i m.in po to ją założyłam, żeby łatwo i przyjemnie tutaj się migać. Teraz będę tylko systematycznie ją uzupełniać.
Chyba.
a na fotce cała moja Inoczka, normalnie.
Szczwana sztuka.
Tatkę już dawno owinęła wokół palca na „wróbelka”. Jak go widzi to tylko tak załopocze skrzydełkami czterema jak pisklę w gniazdku i już siedzi na rękach.
Że siedzi to mało, dodatkowo Tatko musi jeszcze chodzić. Jak Tatko staje na moment to dziecko dźga Tatkę w boki piętkami jak zawodowy dżokej i wio Tatku!
Tatko nie protestuje, tylko się cieszy.
Dziwne typy te Tatki.
Trudno im dogodzić.
Oj trudno.
komentarze