rss notki
mail
...
...
...

kolejne strony

tagi

29 lipca 2010

ciąg dalszy nastąpi

jak zwykle pochmurnie deszczowo przed czasem przed świtem za wcześnie dźwiga się wreszcie jamatka z pościeli i cedząc przez zęby mściwe mrukliwe i mroczne „no co za franca jedna” zagląda do łóżeczka…

i znów Jest Bosko!

kategoria notki Inka — Tagi: , — jamatka @ 11:11

24 lipca 2010

w imię ojca i syna…

a przepraszam, że zapytam: a co z córką?
Jest wprawdzie wzmianka o matce, jednak w zasadzie tylko jako o medium, niezbędnym przedmiocie użytkowym, a córki jakby w ogóle nie wchodzą w grę.

A to ja piepsze takie…


Miś miał jakieś trzy lata, opuściliśmy akademik zaraz po Tatki dyplomie… a może trochę przed… nieważne… zamieszkaliśmy we Wrzeszczu i pewnego wieczoru spacerując ulicą Grażyny zapytałam Tatkę czy on właściwie wierzy czy nie. No bo jak ktoś pochodzi z Kielc to powinien chyba mieć jasność w tej kwestii.
Powiedział, że nie wie… nie zastanawiał się.

Dobre sobie… kto wie, kto Tatko zacz, ten zrozumie ironię, a kto nie wie, to nie musi, bo to blog o Inoczce, a nie o Tatku.

Bo ja tam zawsze wiedziałam.
Jak tylko doszło do kontaktów bliskiego stopnia ze związkiem, coś w okolicach pierwszej spowiedzi i tych innych okazjonalnych cyrków, całe moje jestestwo stanęło wspak i zaczęło usilnie pracować coby się z tego układu wyplątać, tak bardzo sprzeczne to było z naturą przyszłej jamatki. Pierwsze piątki miesiąca spędziłam na dworcu kolejowym i dopiero w liceum, a może pod koniec podstawówki, udało mi się wynaleźć dostateczny pretekst, żeby dali mi wreszcie spokój.
Przypomnę, że pochodzę z małego miasta z rodziny, która ma raczej pretensje do miana inteligenckiej niż jakiekolwiek powody.


Nie pamiętam, ile Miś miał lat jak postawiła mnie matka przed tą nieistniejącą dla mnie kwestią i zbaraniałam!
To moje dziecko, to co im do niego?
Jednak doszłam do wniosku, że sprawa niewarta burzy w szklance wody i stanęło na tym, że ja nie chcę mieć nic z tym wspólnego a im jak tak zależy, to niech se robią co chcą. Ja podpisałam tylko jakąś zgodę, oni Misia wywieźli, zrzeszyli i z bańki.
I nawet nie wiem jacy to są ci Misia drudzy rodzice, bo i po co mi to?
Jakie to ma znaczenie, te zwyczajowe pierdoły?
Swoją drogą, niezła paranoja… drudzy rodzice…. a mówili, że matka jest tylko jedna?

Może nie poszłoby im ze mną tak łatwo, ale młoda wtedy byłam a ciśnienie ze strony przeciwnej było tak wielkie, że podejrzewam, że jakby Miś w wieku lat pięciu trafił do poprawczaka za napad rabunkowy z bronią w ręku, to byłby to mniejszy problem i sromota.

Aktywność w tej kwestii wykazywała tylko moja strona, bo dla strony Tatki była i jest to taka oczywistość, że przez myśl im nie przejdzie, że możnaby inaczej, a ponieważ nie interesują się nami za bardzo
i dobrze
to problem miałam tylko z moimi… jak zwykle.

Potem z Piotrem akcja została powtórzona i jeszcze Miś kiedyś został wywieziony na pół roku w celu tych drugich ceregieli.
I koniec.

Potem dorosłam, dojrzałam i przejrzałam na oczy i dalej Piotrkiem nie pozwoliłam już manipulować, zaś Miś był już dostatecznie duży, by sam decydować o sobie w tych sprawach.

Dodam koniecznie, że Miś to różnie, ale Ptyś od początku nie uczęszczał i fakt… zgadzam się, że jest coś takiego jak terror laktacyjny i zetknęłam się z tym zjawiskiem ciało do ciała… ale nigdy nie dotarł do mnie żaden sygnał, że Ptyś ma ze strony kolegów z klasy jakiekolwiek problemy z tego powodu.
Wręcz przeciwnie, Ptyś stał się problemem dla grona, bo znalazło się kilku młodocianych wolnomyślicieli, że skoro on może, to i oni tak chcą. A Piotruś wcześnie spotkał się z ostracyzmem środowiska w rozmaitych formach, jednak nigdy o tym podłożu.


Zauważyłam też, że rozmaici ludzie, o rozmaitych poglądach, wierzący i niewierzący, w tej konkretnie kwestii jakby w ogóle nie dostrzegali alternatywy.
Mogą se być anarchistami o horyzontach rozległych jak widnokrąg na Biegunie Północnym, ale jeżeli o to chodzi…
To nie ma zmiłuj. Tradycja to piękne imię.


Mamy takiego znajomego, co niedawno szukał świadków do przeprowadzenia operacji wypisania się ze św.Związku, bo został doń zapisany, kiedy jeszcze nie wiedział o co chodzi a jak tylko zaczął się orientować do czego przynależy, to od razu przestało mu się to podobać.
I to jest karkołomny zabieg… nie ma letko.
Św. Związek może cię obłożyć ekskomuniką, ale z łap cię tak łatwo nie wypuści.

Bo nie wiem czy wszyscy są świadomi, ale każdy może se głośno krzyczeć o swoich wolnych odmiennych poglądach i tak dalej, jednak dopóki tej procedury nie przeprowadzi, to jego akces zgłoszony we wczesnym dzieciństwie ciągle pracuje na tę prawie stuprocentową związkową jednomyślność naszego pięknego narodu w jeszcze piękniejszym kraju.

I Miśki im oddałam, ale niech jakiś czarnuch choćby tknie moją dziewczynkę, to normalnie rozpocznę krucjatę i kamień na kamieniu nie zostanie!


pierwsze z brzegu…
Forum Pomocy Katolika – Chcę się wypisać z kościoła jak to zrobić?

http://www.apostazja.info/

kategoria notki zdaniem Jamatki — Tagi: , — jamatka @ 20:16

pomysł do opatentowania

Potrzeba jest.
Na razie jednostkowa, jednak dorastają nowe pokolenia i mogłoby się okazać za kilka lat, że patent ma wzięcie.

Nosidełko dla matek grających

Czasami w poszukiwaniu czegoś tam zaglądam na rozmaite fora, blogi i strony z zupełnie innych sfer i zadziwia mnie powszechne biadolenie, że po urodzeniu dziecka wszystko się urywa a już rozrywki w rodzaju gier komputerowych w szczególności.
Dla obu stron się urywa, dla matek i dla ojców, w końcu równouprawnienie mamy, z tym że narzekają przede wszystkim ojcowie.

Nie pamiętam kiedy to było, jakoś jak zaczęłam teraz grać w Stonekeep czyli dobre dwa miesiące temu. Zatem Inka miała ledwie trzy miesiące na koncie… maleńkim konciku Inoczki… jak zatłukłyśmy wespół tego złego szkieletora.
Dziś z kolei razem dałybyśmy radę temu paskudnemu umarlakowi z sarkofagu u krasnoludów gdybym właśnie miała takie nosidełko, a tak…

Tak to dziecko mogło tylko słuchać z łóżeczka, bo umarlak przeciwnik niebelejaki i wymagał zaangażowania wszystkich dostępnych kończyn i pełnej koordynacji ruchów.
No i właśnie z koordynacją był problem, bo dostępnych rąk było cztery ino do tych czterech rąk koordynacje były dwie, w tym jedna niepełna.

A jakbym miała takie nosidełko, że sadzam Bebe przed sobą i ja mam wolne ręce i BeBe, tylko różnimy się zasięgiem i w zależności od „odsunięcia” tułowia matki od klawiatury raz bebe miałoby dostęp do klawiszy a raz nie, raz mogłoby brać udział w rozrywce a raz nie.

Bo Bebe w rozgrywce brać udział bardzo lubi a na widok klawiatury oczka jej się świecą jak do żadnej zabawki, choć taka jest zwykła czarna bezprzewodowa.

Wczoraj Ptysiu pierwszy raz w życiu samodzielnie przeszedł GRĘ MATKĘ od której wszystko się zaczęło. Osobliwe doświadczenie… i dla dziecka i dla matki.
To teraz jest nas troje… ja, Inka i Ptyś.
Oj… dobrze, że założyłam sobie tego bloga growego, bo będzie oczy pisać, oj będzie.

Bo w nawiązaniu do wstępu konkluzję chciałam tutaj walnąć.
Że ograniczenia to ludzie sobie sami narzucają przeważnie, a nie sytuacja ich zmusza.

kategoria notki dziennik fizooloficzny — Tagi: , , — jamatka @ 10:47

22 lipca 2010

mój pierwszy z moją ostatnią

Fotka z GALERII INOCZKA – my.opera.com/inoczka

kategoria notki Zestaw Kina Domowego — Tagi: , , , , — jamatka @ 15:03

matka migotka

migam się.
Znowu się migam… heh.
Mam super temat na notkę, bo była teściowa i zaistniała kwestia chrztu. I właśnie o chrztach w kontekście moich dzieci i w kontekście ogólnym miałam napisać i nakręciłam się jak bombowiec, ale przyszedł właśnie Ptyś i powiedział, że wpadł na pomysł, do czego można wykorzystać Duck Spell, po naszemu czar kaczkowy. I nie spocznę dopóki nie sprawdzę.

Tematy pokrewne

Kategoria:STONEKEEP na kaliber64.pl

TAG:Ptyś na inoczka.pl

Zatem w uatrakcyjnianiu tego bloga ponownie wyręczy mnie Inoczka. W końcu dwie tylko jesteśmy na ich trzech, to musimy się wspierać nawzajem.
Poza tym skończyłam już galerię na my.opera.com i m.in po to ją założyłam, żeby łatwo i przyjemnie tutaj się migać. Teraz będę tylko systematycznie ją uzupełniać.
Chyba.

a na fotce cała moja Inoczka, normalnie.
Szczwana sztuka.
Tatkę już dawno owinęła wokół palca na „wróbelka”. Jak go widzi to tylko tak załopocze skrzydełkami czterema jak pisklę w gniazdku i już siedzi na rękach.
Że siedzi to mało, dodatkowo Tatko musi jeszcze chodzić. Jak Tatko staje na moment to dziecko dźga Tatkę w boki piętkami jak zawodowy dżokej i wio Tatku!
Tatko nie protestuje, tylko się cieszy.

Dziwne typy te Tatki.
Trudno im dogodzić.
Oj trudno.

kategoria notki Inka,blog — Tagi: — jamatka @ 12:09

dziennik

  • 6 września 2010dziś dostała jamatka w kość. Nie wiem co… ząbkowanie czy podniecenie po wczorajszym spacerze nad morze. Widok morza zatyka dziecku dech w piersi i wprawia w dziwne podniecenie, które jak widać nie mija przez dłuższy czas.Albo budzi się w Inoczce zwierze pt. Rozwydrzony Bachor.dzisiaj zaczęło się… dla chwili świętego spokoju dałam jej mojego różowego laptopika, bo Inoczka ma bzika na punkcie wszelkiej elektroniki, a szczególnie ma jazdę na klawiatury z wyświetlaczem.Poza tym problem nowy.Nie będzie pełzania, będzie od razu raczkowanie.Dziś twardo staje na czterech z brzuchem wysoko w górze. Staje i boi się ruszyć. Ni w tył ni do przodu.I wtedy krzyk.Poza tym nie chce już siedzieć o leżeniu nie mówiąc, tylko by stała i machała skrzydełkami.Ptasiek mi rośnie?
  • 5 września 2010eee… tego … jakoś skończyło mi się zacięcie do pisania dziennika. Za dużo spraw na głowie, poza tym nowości już nie są nowościami a jak są to pojawiają się tak często, że jest to już norma.Więc o czym tu by…A… owsianka. Przebój piątego miesiąca to owsianka na mleku. Taka z torebki, dostosowana do wieku.Inoczka uwielbia, znacznie bardziej niż kleik ryżowy.Poza tym odkąd są te dwa ząbki włączył się odruch żucia, co stanowi pewien kłopot przy karmieniu łyżeczką.Za to biszkopty wcinamy aż miło.
  • 22 sierpnia 2010wczoraj nareszcie wyrównaliśmy szczerbę w ewolucyjnym płocie i nadrobiliśmy braki.Nareszcie dziecko dokonało epokowego odkrycia, ze jak na chwilę przestanie machać tymi łapami to może wykorzystać je do podparcia podczas siedzenia. Tak nagle tego dokonało, podobnie jak nagle przypomniało sobie o obrotach z pleców na brzuszek… tylko w odwrotną stronę jakoś nie bardzo. A wszystko to z okazji półrocznej "rocznicy"

katalogi

    Z brzucha wzięte w katalogu Gwiazdor Najlepsze Blogi Katalog blogów. Najlepsze blogi. Family BlogsBlogging My BlogCatalog Z Brzucha Wzięte Stronę monitoruje stat24