
chodzi oto, że Inoczka nie płacze
Wcale… tzn na razie.
Je i śpi a jak nie śpi to się światu przygląda i na całym oddziale nie ma mniej kłopotliwego dziecka.
I tylko jak śpi to widać jak toczy się w niej bogate życie wewnętrzne bo uśmiecha się szeroko, potem krzywi do płaczu, marszczy brwi, stęka, kwili, wzdycha, ocha i acha bez przerwy.
Dlatego wszyscy się nad Inoczka rozczulają i jeszcze dlatego, że Inoczka jest maciupcia, czego akurat zdjęcie pokazać nie umie. Nie jest chuda, wręcz przeciwnie, jest b. zgrabna i proporcjonalna i okrąglutka i ma b.jasną karnację bez żadnych przebarwień poporodowych..
Tylko jest taka filigranowa.
Jedynie 3 kilo z maleńkim kawałkiem, tak maleńkim, że nie warto o nim wspominać a sterczy nad ziemię jedynie na 52cm długości.
Taka zabaweczka.
Słodka jest.
A ja jestem prawie jak nowa.
Prawie nie krwawię, żadnych większych obrzęków ani nic, kibelek zaliczam w pełnym zakresie bez problemu…
A skąd to tak?
A bo zarządziłam się sama i jak nikogo nie było nieomal sama urodziłam i nie zdążyli mnie rozciąć.
Bo było strasznie…
Miałam ochotę skoczyć przez okno…wielką ochotę. Na moje szczęście w sali obok pojawiły się problemy i zostawili mnie samą sobie.
No to się sobą zarządziłam, jak mi moje ciało dyktowało.
Kolejny argument, że gdybym rodziła w domu było by szybciej, łatwiej i bezboleśniej.
Chociaż na szpital nie narzekam i zamierzam go potem polecić z czystym sumieniem.
Także siadam na stołeczkach bez problemu sprawniej niż Madonna z jutuba do Ewangelli Pasoliniego.
I pewno to jest ta boska tajemnica.
Że nikt nam z Inoczką w urodzeniu się nie przeszkadzał.
komentarze[16]







komentarze