rss notki
mail
...
...
...

kolejne strony

tagi

8 sierpnia 2010

szwenda się matka jamatka po świecie i oto niektóre efekty

Czy mówiłam już kiedyś, że zamierzam zarabiać na blogach?

No to nie, nie jest to prawda, wcale…
…przynajmniej na razie.
Ale na wypadek, jakby prawdą było i w ogóle to nie wiadomo po co… to co chwila nachodzi jamatkę na dziwne akcje o podłożu PeTe: na co mi to wszystko?

Zatem jest taka ewentualność i biorę ją pod uwagę i wprawdzie różowo nie jest, jednak badam grunt bo mam wiarę.

MAM WIARĘ!!!

Bo czyż nie byłoby to urocze i w swym uroku sensowne i jakie praktyczne i ergonomiczne i łatwo się pierze i nie gniecie… eee… i w ogóle jakbym plotąc trzy po trzy dostawała jeszcze za to kesz?

Już konkretyzuję.
Otóż wedle najnowszych poczynionych przeze mnie badań jasne jest jak słonce, że pisanie bloga w celach zarobkowych kompletnie nie ma sensu.
Ano nie ma a już na pewno nie przez matki.
Tzn może ma, ale jedynie w przypadku, kiedy dana matka kompletnie nic innego nie potrafi poza klikaniem tych durnych wpisów o niczym.
I tu też trzeba brać pod uwagę, że za takie nic nikt płacił nie będzie, bo trzeba oddać sprawiedliwość Kominkowi, że jednak coś tam wie, o czym pisze…

…zatem coby jakiś grosz takie pisanie przyniosło to klikanie musi być konkretne i najlepiej sensowne, choć jak czytam niektóre arytytykuły wyarytykułowane przez rozmaite mondre ambitne modern woman new age na rozmaitych portalach gazetowych… to już nie wiem.

Bo weźmy na przykład taki przykład, który znalazłam

NA PIERWSZEJ STRONIE GAZETA.PL!

no normalnie… szkoda mi mego zalatanego czasu, coby wypunktowywać co mam na przećko, zatem powiem tylko krótko a dosadnie…

Że taka głupota tam się arytykułuje, że normalnie nie dałam rady przeczytać do końca, bo mój mozg stawał dęba i robił co mógł coby zawrócić bo nie dawał rady brnąć w to dalej.
Miałam już z tym mózgiem wcześniej podobne przeboje przy modnej swego czasu książce Bridżit Dżons czy jakoś tak… nie dałam rady normalnie.

Zatem zastrzegam…. może być że na końcu linkowanego arytykułu jest coś mondrego ogromnie co tłumaczy te pierdoły albo, że np PRIMA APRILIS! albo coś… ale nie dałam rady sprawdzić.


No więc.
No więc czas na mondrość HAND MADE by JAMATKA

No więc na pisaniu blogów, drogie matki, póki co nie zarobicie.

A dlaczego akurat teraz naszło mnie na te słowa prawdy?

Bo właśnie na okoliczność, że a nóż widelec kiedyś się da zarobić, to łażę tu i ówdzie, sprawdzam to i owo i przy okazji tego łażenia napatoczyłam się na blog traktujący o zarabianiu on-line a skierowany do matek właśnie.
i bardzo różowo jest tam wszystko przedstawione i wcale nie twierdzę, że taka różowa opcja nie jest możliwa, zatem po raz kolejny powiem, że…

JA NIC NIE TWIERDZĘ, JA TYLKO INFORMUJĘ

że z tego co widziała jamatka na własne oczy i liczyła na własnych paluchach to coby zarobić tysiaka na blogu np o dzieciach to trzeba:

PRIMO – codziennie… no prawie codziennie dać obszerny wpis na konkretny temat.

SECUNDO – codziennie przekopać sieć w celu dotarcia do wiedzy do tego konkretnego tematu.

A PRZEDE WSZYSTKIM – bywać, bywać i jeszcze raz bywać tu i ówdzie i zawierać znajomości, się wypowiadać, mieć zdanie bądź tylko za-HIHI-chać, się kontaktować, wymądrzać, parzyć wirtualne kawki i herbatki, uśmiechać się bez powodu i być miłym i pro i raz na jakiś czas na każdym babskim blogu odszczekać grzecznościowe HAU, coby osoba wizytowana poczuła się w obowiązku do rewizyty i odszczekania swej rewizyty tym samym podnosząc oglądalność i utwierdzając wrażenie, że nasz blog jest CZAD i POP!
A na czadowych blogach reklamy fajnie wyglądają a te reklamy to właśnie są te pieniądze z bloga mamowego.

No i właśnie jamatka do tego zupełnie się nie nadaje.

Tzn wydawało jej się, że się nadaje jak była w ciąży, ale ciąża zmiękcza mocno charakter i przestawia zwrotnice w PKP mentalnym…
No a jamatka w ciąży nie jest od pół roku…

Co chyba widać słychać i czuć…
NO COMMENTS na razie…


I od jakiegoś czasu pracuje jamatka usilnie nad zagadnieniem

zarabiania na blogu wbrew obowiązującym zasadom.

tzn bez potrzeby parzenia herbatek i kawci i bez kurtuazji.

I właśnie tym się teraz jamatka usilnie zajmuje i dlatego niewiele pisze bo zawiera kontakty…
jakby to rzec…
drogą oficjalną systemu wymiany linków bezpośrednich i stąd właśnie ta pstrokacizna na dole prawego sidebara.

Ha! czad!

Jak okaże się jednak, że można być niekontaktową egocentryczną blerwą a mimo to prowadzić bloga familijnego z wysoką oglądalnością i zajebistym Page Rankiem to będzie czad!

I to jamatkę kręci i przy tych blogach trzyma…
Bo sory.
Ma jamatka pod dostatkiem talentów rozmaitych, co pozwalają zarobić kesz znacznie łatwiejszym sposobem niż to co oferuje blogosfera PL


A tak przy okazji i na marginesie i właściwie to mówię do siebie… to odkryłam, że wszystkie blogi na bloxie mają taki sam wskaźnik Alexy.
Nawet te, których jeszcze nie ma.


I mieszam osobę jamatki z Mua osobą specjalnie coby było jeszcze bardziej wbrew…


powiązane notki:
konkluzja post factum

O tym jak Cebuszka oskubie mamę i maluszka

kategoria notki blog,znaleźne — jamatka @ 21:08

27 marca 2010

scenka dialogowa z szuflady pete: relacje matka dziecko

rzecz się dzieje jakieś cztery trzy dni temu

Dziecko
wyrośnięty przystojny 22-latek, który od kilku lat powiada, że jest już  za stary na gry komputerowe. I fakt…nie gra. Kupił se Apla i se papla w różnych programach graficznych

Matka
matka jak matka, 46lat , 156 centymetrów, średnio urodziwa, średnio inteligentna, w ogóle taka jakaś całą średnia całkiem przeciętna matka.
Jedyne co można o niej powiedzieć szczególnego, to że od przeszło dziesięciu lat przynajmniej raz do roku przechodzi całego Fallouta1.
Dwójkę już nie za bardzo, bo wkurza ją na końcu taka układanka pod prądem, zaś trójki nie zdążyła, bo zaszła w ciążę zanim skompletowała w G.E.C.Ku satysfakcjonujący ją sprzęt.
Właściwie to ta trójka pociąga ją głównie ze względu na obecność edytora, gdzie se może rozmaite pistolce sama konstruować.
No i potem z tego wypasionego pistolca lubi przywalić, że łeb odrywa za pierwszym strzałem… różnym takim…
złym ludziom.
Co jeszcze można o matce powiedzieć?
że dokupuje systematycznie nowe karty graficzne do nowych gier, w które nigdy nie zagra i z powodu tych gier nauczyła się dawno temu podkręcać różne podzespoły… owerklokuje jednym słowem namiętnie.
Choć to też raczej BYŁO a nie JEST.


    DIALOG RODZINNY

    jak dziecko do matki a matka do dziecka

  • - widziałaś tego nowego Wiedźmina?
  • - Nieeee… jakiś nowy trajler?
  • - zobaczysz co zrobili z gębą Gerarda…pewnie teraz nie będziesz chciała w to grać?
  • - a co…zmienili mu twarz? grać…nie wiem… fajnie mi się grało w jedynkę ale jakoś nigdy nie miałam ochoty powtórzyć…a co?
  • - a bo pewnie teraz nie zagrasz, co? Z taką gębą? …
  • - no pewnie nie zagram z żadną gębą… jeszcze teraz na dodatek… już nie gram  bo to wymaga czasu i skupienia i wiesz… jak już to w Fala jedynkę bo tam to luzik… każdy kamień znam.
  • - Hmmm…eee…no tak…bo….
  • - ?
  • - pooglądałbym sobie.
  • - Jak matka gra? Sam se zagraj…
  • - eee… ja nie gram… za stary jestem… noooo… zagraj, coooo?… załatwię ci płytkę jak wyjdzie.

bo tak w ogóle to rano za pośrednictwem gazety pe-el przeczytałam taki artykuł. gamecorner.pl – przemoc wóda i prochy
I w sumie … ja wiem, że to raczej dotyczy dużych dzieci… Jednak w trakcie lektury se pomyślałam, że może wartałoby coby  przeciętna cała taka średnia matka przeczytała takie coś coby mieć jakieś pojęcie prosto ze źródła…
a nie, jak to bywa zazwyczaj z piątej ręki po kisielu od rozmaitych domorosłych psycho-konowałów dowiadywać się rewelacji jak to media rozmaite degradują umysł małoletniego…
Bo czas leci szybko i synusie kochane, nawet jak już dorosły do komputera… to za chwilę te Reksie, Różowe Pantery i inne przygodówki, platformówki itede… to za chwilę one, te synusie, z tego wyrosną. I taka wiedza mamie może się przydać, prędzej i bardziej niżby się tego mama spodziewała… coby niepotrzebnych wojen z dzieckiem nie prowadzić i nie tracić kontaktu w najtrudniejszym dla synusia okresie… dojrzewania mianowicie.

A bo ani się obejrzycie jak oni będą mieli  po 16-17 lat…
uhhh… a dopiero wtedy zaczyna się ostra jazda bez trzymanki… wierzcie mi.
Uprzedzam zawczasu, bo sama z ręką w nocniku się obudziłam i bolało… oj bolało… a kosztowało jeszcze więcej.
No nie, Misiu ?

Teraz drugi Ptyś zbliża się do masy krytycznej, ale tym razem nie dam się zaskoczyć.
Chciałam jeszcze coś mądrego napisać ale moja dziouszka, jak to mawia Pepe, się budzi…
ciekawe w co ona będzie grała…
moja mała Merigold.
Mam nadzieję, że nie w Simsy

18 lutego 2010

na rano…

i Dzień Dobry.

już już mi się oczka zamykały przy lekturze tematów około cukrzycowych jak zajrzałam jeszcze tylko do Kiddie and More
i właśnie chciałam dodać teraz coś od siebie do inicjatywy…

..

i już zasypiam… tylko czy po czymś takim mi się to teraz uda?

Wskazania jak najbardziej dla ciężarnych, bo działa lepiej niż 6 mocnych kaw.
Dlatego spieszę zapodać jeszcze przed świtem, coby mogło się komuś przydać, jakby kto…
przypadkiem…
tak rano…
kiedy ja jeszcze śpię bo są ferie…

A w ogóle to już dawno chciałam wspomnieć, że blog Kiddie and More działa na mnie dziwnie stymulująco…
tzn ma osobliwie duży wpływ na moje nastroje…
tylko niezręcznie było mi czynić wyznania… tak przy ludziach i do ludzi…;)
N`ale dziś potwierdziło się to tak dobitnie, że nie ma co się z tym dłużej kryć.

Dobranoc i na Dzień Dobry!


komentarze[6]

kategoria notki znaleźne — Tagi: , , , — jamatka @ 23:45

Dzisiejszy dzień ogłaszam Dniem Żałoby Narodowej!

Tragedia Haiti. Ciężarne kobiety bez dachu nad głową. „Rodzą na ulicy”

no właśnie… a co? Nie wolno mi?

Proponuję innym zrobić to samo na swoich blogach, bo jakoś temat najwyraźniej zbyt mało chwytliwy medialnie, zatem postanowiłam sama, choć tym małym gestem ująć się za maluczkimi tego świata.

kategoria notki znaleźne — Tagi: — jamatka @ 12:27

17 stycznia 2010

na fali Avatara…

Właściwie to nie wiem… dawać to czy nie dawać, bo co to ma wspólnego z brzuchami, dzieciami, pieluchami i zgagami …  z babami… z babami ma… jest baba na jednej trójwymiarowej fotce, młoda żydowska emigrantka.

vv

Fajne, co? … stare zdjęcia trójwymiarowe… gazeta.pl – Duży Kadr

Ja wiem ja wiem… mnie też wkurza jak na blogu, do którego zwykle zaglądam coby przeczytać do kawki kilka ciepłych słów…  jak człowiek do człowieka… a znajduję takie nie wiadomo co nie wiadomo od kogo nie wiadomo do kogo.
Zatem jakby co to niczego tu nie ma.

Albo coby uatrakcyjnić ten wpisowy przekręt-wykręt powiem coś o posmaku sensacyjnym.

ZAMIERZAM NIE-KARMIĆ PIERSIĄ!

inaczej mówiąc

NIE ZAMIERZAM KARMIĆ PIERSIĄ!

Serio…nie chce mi się i niedobrze mi się robi jak o tym pomyślę, dusi mnie ta pępowina coraz bardziej, czuję jak ręce mi pęta, ręce i resztę i duszę całą i się duszę bleeeee-eeh … i dłużej tego nie wytrzymam!
Na dodatek mam poparcie w teorii do tego zamiaru… i zamierzam się tym poparciem podpierać.

butelkowy.blox.pl

No… to powiedziałam to wreszcie… teraz mogę zacząć się tłumaczyć.

kategoria notki znaleźne — Tagi: , — jamatka @ 19:32

dziennik

  • 22 sierpnia 2010wczoraj nareszcie wyrównaliśmy szczerbę w ewolucyjnym płocie i nadrobiliśmy braki.Nareszcie dziecko dokonało epokowego odkrycia, ze jak na chwilę przestanie machać tymi łapami to może wykorzystać je do podparcia podczas siedzenia. Tak nagle tego dokonało, podobnie jak nagle przypomniało sobie o obrotach z pleców na brzuszek… tylko w odwrotną stronę jakoś nie bardzo. A wszystko to z okazji półrocznej "rocznicy"
  • 18 sierpnia 2010no i mamy pierwsze uczulenie. Przy okazji dowiedziałam się jak to wygląda bo ciągle nie byłam pewna czy to co jej wyskakuje na nosku to trądzik niemowlęcy czy uczulenie.To teraz wiem.Teraz trzeba określić na co to uczulenie.Czy na nowe mleko?Czy na kaszkę kukurydzianą z truskawkami?Czy na ro-coś tam ryżowe z czymś tam m.in pomidorami.Mam nadzieję, ze to nie mleko a stawiam na truskawki.
  • 12 sierpnia 2010O! już dwunasty. To za tydzień i dzień kończymy pół roku. Kończy się puszka z Bebilonem 1 i korci mnie strasznie zeby już kupić dwójkę. Tym bardziej, że Inka za mlekiem najwyraźniej nie przepada.I jakoś tak się samo zrobiło, ze zasypiamy już same. Ja tylko podchodzę kiedy zajęczy bo jej smoczek wypadł. A raczej sama go wyrzuciła.

katalogi

    Z brzucha wzięte w katalogu Gwiazdor Najlepsze Blogi Katalog blogów. Najlepsze blogi. Family BlogsBlogging My BlogCatalog Z Brzucha Wzięte Stronę monitoruje stat24