trzydziesty tydzień zapłodnieniowy
A dziś wszystkich zaskoczę i wpis kalendarzowy ukaże się z wyprzedzeniem.
Bo jutro Wigilia i może się okazać, że czasu na wszystko będzie jeszcze mniej niż dziś.
Chyba nie tylko mi ta sezonowa przypadłość się przytrafiła, jak sadzę po aktywności licznika, to i wiele pisania raczej nie będzie… chyba, bo to przecież nigdy nic nie wiadomo.
Bo po pierwsze, jeżeli chodzi o mua samopoczucie to niewiele się zmieniło od zeszłego tygodnia. Tzn w sensie, że na lepsze nie zmieniło się nic a w sensie, że na gorsze to owszem… może jest i gorzej, o ile beznadzieja może być stopniowalna.
Puchną nogi puchną ręce… krzyże…
Nie wiem sama.
Albo się już przyzwyczaiłam, albo chyba z krzyżem lepiej… albo po prostu czego innego gorszego jest więcej, dlatego krzyże schodzą na plan dalszy i stąd pozór poprawy.
Bo przecie sadząc po rozmiarach mego brzucha trudno uznać, że lepsze w ogóle jest możliwe.
I proszę… właśnie tym sposobem jak się pisze na wstępie, że dziś będzie niewiele to potem robi się notka na trzy strony maszynopisu.
Zatem szybko przechodzę do po drugie … skoro po pierwsze już było, to konsekwentnie muszę teraz napisać co będzie po drugie.
No to po drugie przegląd kalendarzy też wyjątkowo mało informacji ze sobą niesie.
Nawet z mojego ulubionego portalu naobcasach.pl pośmiać się nie mam już z czego. Mamusia Barbie wzbudziła dziś we mnie tylko współczucie, bo swą naturalną ekspresję ograniczyła do jęku: Ojojoj… ledwie żyję…
Tzn niedokładnie tak ale coś w tym sensie… i ja ją dobrze rozumiem.
Jak kobieta kobietę a Barbie Barbie.
No to jadziem z tym koksem zanim bigos się przypali
Dziś znowu zaczynam od polki.pl
”
Jak zmienia się Twoje ciało
Skurczami Braxtona Hicksa Twoja macica przygotowuje się do wielkiego dnia.
Nieregularne skurcze mogą być odczuwalne już w połowie ciąży. Kiedy zbliża się termin porodu, są coraz mocniejsze (zaczynają się w górze macicy i rozchodzą w dół), dłużej trwają (od 15 do 30 sekund albo nawet dwie minuty), a nawet są trochę bolesne.
I chociaż nie zapowiadają jeszcze właściwego porodu i nie powodują rozszerzenia szyjki macicy, to z powodu ich intensywności mogą być trudne do odróżnienia od skurczów akcji porodowej. Aby złagodzić skutki skurczów Braxtona-Hicksa, zmieniaj pozycje (połóż się, jeśli chodzisz, wstań, jeśli jesteś w łóżku) albo weź ciepłą kąpiel. Jeśli skurcze nie ustępują i stają się coraz silniejsze i bardziej regularne, może zaczynać się właściwa akcja porodowa i powinnaś zadzwonić do lekarza.”
Nic dodać nic ująć… wiem ja dobrze jak te skurcze wyglądają i od dawna o nich w kolejnych dziennikowych wpisach wspominam i jedyna innowacja jaka niedawno doszła to, że mnie te skurcze łapią teraz aż po same gardło… tzn tak jakby ktoś mi zaciskał palce na krtani.
Nie mocno ale wyraźnie.
Dość to nieprzyjemne.
I właśnie łapią mnie te skurcze głównie przy zmianie pozycji… czyli na odwrót niż jest tu opisane.
Przede wszystkim, gdy wstaję z pozycji siedzącej albo gdy się kładę.
OK… miało być krótko i ekspresem to jadymy dalej…
„Przygotowując się do narodzin, Twoje dziecko prawdopodobnie ułożyło się głową do dołu, a pośladkami ku górze. To dlatego, że głowa płodu lepiej dopasowuje się do spodu gruszkowatej macicy. Także poród jest łatwiejszy, gdy dziecko wysuwa najpierw głowę. Mniej niż 5 proc. dzieci w planowanym terminie porodu pozostaje w pozycji pośladkowej.
Nie martw się, jeśli Twoje dziecko nie ułożyło się jeszcze główką do dołu. Jest jeszcze szansa, że on lub ona się odwróci.”
No i właśnie nie wiem jak to z moją Inoczka jest.
Fakt… wierci się już nie tyle mniej, ile inaczej. Jakieś to takie bardziej skoordynowane się wydaje.
Jednak nie jestem pewna czy ta głowa jest na dole, bo właśnie w dole brzucha czuję zwykle te drobne gilgania i potupywania, zaś większe wypiny sugerujące, że to może być główka, dalej zdarzają się głównie pod prawą pachą.
Ale nic to… jak wszyscy uspokajają, na właściwe ułożenie się mamy jeszcze dużo czasu a i tak podejrzewam coraz bardziej, że skończy się na cesarce.
Zatem niewielka różnica czym do przodu wyjdzie moja Inoczka z rozkrojonego brzucha.
Więcej dzieci chyba jednak nie przewiduję, zatem nie straszne mi ryzyko pękania macicy… i w ogóle mam już tak dość, że wszystko mi jedno czy mnie pokroją czy sama będę musiała się napinać.
Byle mi to już wylazło co do wyłazu się szykuję.
Bo właśnie we wszystkich kalendarzach informacje są tak ubogie bo wszystko w zasadzie gotowe jest już do wyjścia… teraz tylko pozostaje tyć i czekać.
No to czekam… i tyję.
Właśnie… tyję… puchnę, nieważne… coraz mnie więcej i coraz ze mną gorzej i coraz więcej jęczę i w ogóle coraz trudniej ze mną wytrzymać przy pełnej premedytacji z mojej strony.
Zaraz się zważę.
69 kilo… Hm.
Potem jest jeszcze tylko wskazówka, że czas najwyższy wykazać się przezornością i skompletować sobie wyprawkę.
I jeszcze kilka rad dotyczących owych skurczy Higinsa coś tam…
„Jeśli masz skurcze Braxtona-Hicksa, oto kilka rad, jak zmniejszyć ich dotkliwość: zmieniaj pozycje (wstawaj, jeśli siedziałaś i na odwrót), idź na spacer, weź ciepłą, 30-minutową (lub krótszą) kąpiel, wypij kilka szklanek wody, ponieważ skurcze mogą pojawiać się na skutek odwodnienia, wypij kubek ciepłej herbaty ziołowej lub mleka. Jeśli skurcze przybierają na sile i są coraz bardziej regularne, dzwoń do lekarza.”
No to podstawkę mamy w komplecie a ewentualne luki w meritum zapełniać zacznę od sprawdzenia co za njusy tym razem znajdę na parenting.pl
„Dziecko waży teraz pomiędzy 1600 a 1800gram i mierzy około 42cm z wyciągniętymi nóżkami.
Dzięki obecności około litra płynu owodniowego w macicy, dziecko może bez większych trudności obracać się główką w dół i z powrotem. W najbliższych tygodniach, w miarę, jak dziecko będzie rosło, ilość płynu będzie się zmniejszać i tym samym ruchliwość malucha. Możesz boleśniej odczuwać jego aktywność.
Trwa budowa systemu odpornościowego. Maluszek przejmuje od mamy przeciwciała, które po urodzeniu ochronią go przed wieloma groźnymi dla noworodka chorobami.
Dziecko ma już paznokcie u palców rąk i stóp, widoczne są też rzęsy, brwi i włoski na głowie. Włoski, które pokrywały ciało płodu od pierwszego trymestru znikają, jednak mogą pozostać na pleckach i ramionach w momencie urodzenia.
Nie zapomnij o badaniu USG. Lekarz sprawdzi, czy wewnętrzne narządy Twojego dziecka są prawidłowo zbudowane. Określi też położenie i strukturę łożyska oraz ilość płynu owodniowego.
Dno macicy znajduje się ok. 32cm od spojenia łonowego i 12cm od pępka. Od tego tygodnia wizyty kontrolne powinny się odbywać co dwa tygodnie.”
Uj… co dwa tygodnie?
Ja ma teraz co trzy i właśnie zaraz po świętach przypada czas następnej wizyty i już tak czuję przesyt tym cyklicznym nowym obowiązkiem, że nie wiem jak to będzie jak wypadnie co dwa tygodnie się wykosztowywać. I w ogóle, mniejsza o koszta, ale wybrać się, dotrzeć tam trzeba a potem wrócić!
Poza tym nie rozumiem po co tak nagle tak często? Skoro wszystko niby jest już gotowe?
Nie mniej jak piszą, tak ja powtarzam. Od teraz co dwa tygodnie do doktora przyjdzie nam się zgłosić, drogie lejdis, jak chcemy być correct.
Teraz mediweb.pl, bo tam jest krótko i konkretnie.
O… tu poza potwierdzeniem, że od biedy mogłybyśmy już się sypać bez większego zagrożenia dla naszego maleństwa, zamieszczono ostrzeżenie:
„Czy odczuwasz takie objawy jak szybki przyrost wagi, bóle głowy lub zmiany widzenia? Mogą one świadczyć o stanie przedrzucawkowym, groźnej sytuacji powodowanej wysokim ciśnieniem krwi , co może wpłynąć zarówno na zdrowie matki jak i dziecka w drugim i trzecim trymestrze. Stan przedrzucawkowy może przejść w rzucawkę, która może doprowadzić do napadu drgawek, śpiączki lub nawet śmierci matki lub dziecka. Podczas wizyt u lekarza, zmierzy on twoje ciśnienie tętnicze, zbada mocz, sprawdzi czy nie masz obrzęków, jednak jeśli zauważysz jakiekolwiek niepokojące objawy stanu przedrzucawkowego, skontaktuj się natychmiast ze swoim lekarzem.”
I tyle.
Mówiłam, że krótko.
Dalej jest benc.pl… i tu nic nie ma… ani nic nowego ani nic w ogóle.
Teraz ebrzuszek.pl… tam gdzie zwykle niewiele jest napisane za to mają dużo obrazków.
O!… i tu akurat jest tak ciekawie tym razem, że wrzucę w całości choć jest trochę powtórzeń, ale nie ma sensu ciąć tak skomasowaną treść.
„Płuca potrafią się rozprężać i maja wystarczającą powierzchnię, by umożliwić przechodzenie tlenu do krwi po narodzinach. Nie ma jeszcze krążenia płucnego (choć wszystkie naczynia krwionośne czekają w gotowości), włączy się dopiero po porodzie. Dziecku jest ciasno, nie ma już prawie miejsca na podskoki i tańce. Teraz jego ruchy mogą być dla ciebie bolesne. Znów duży przyrost wagi – do 1800g. W ostatnich tygodniach ciąży waga dziecka rośnie tylko dzięki coraz grubszej tkance tłuszczowej. Dziecko mierzy 29cm (41cm z wyprostowanymi nogami). Tobie jest coraz ciężej – pojawiają się obrzęki, bóle pleców, mrowienia nóg. Do snu i odpoczynku układaj się na boku, z poduszką pod brzuchem i jednym kolanem. ”
I dalej jest niemowle.onet.pl i tu kompletnie nie ma nic nowego poza faerią obrzydliwej zieloności spod znaku Pampersa, co mnie bardzo cieszy, że taka nędza, bo jak nietrudno zauważyć jestem wyjątkowo złośliwa a wyzłośliwiać się lubię właśnie na ten portal w szczególności, bo patronuje mu wielkie obrzydliwe konsorcjum i co z tego, że ich pieluchy są dobre skoro do tego są drogie? A to żadna sztuka… że dobre i drogie… sztuka coby było dobrze i tanio!
Poza tym na pewno są odpowiedzialni za niedolę wielu małych Murzynków albo Chińczyków i swoim pitu pitu oczu mi nie zamydlą!
Poza tym wiąże się z tym pewne moje rozczarowanie… bo początkową inspiracją do założenia tego bloga był mi blog dzieciowo.pl… jednak jak przyjrzałam się do czego taka działalność prowadzi… to nie… ja do takich rzeczy się nie nadaję, bo na kompromisy nie chadzam za żadne pieniądze i w żadnym celu i za żadne skarby swojej gęby w rozmaitych bilbordowych akcjach bym nie pokazywała. A już na pewno nie mego dziecka. Na pewno i za nic!
Z kolei to co robi Kominek akurat mi nie przeszkadza a nawet coraz bardziej się podoba… ale to temat na dłuższy wywód.
porody.pl
O! na Porodach PeeL też tym razem jest coś warte zacytowania, zatem wrzucam wsio łącznie z namiarem skąd takie mądrości im się biorą.
„Zdarza się, że już od początku ciąży lub dopiero wtedy, gdy skóra na powiększającym się brzuchu staje się napięta, kobieta skarży się na świąd skóry, a drapanie pomaga tylko na chwilę. Najlepiej wcierać każdego wieczoru po kąpieli balsam nawilżający do ciała lub stosować inne preparaty zawierające mentol (łagodzi świąd). Świąd nie jest groźny, ani dla mamy, ani dla dziecka, jednakże należy zawsze zgłosić go lekarzowi. Jeżeli świąd skóry nie ustępuje pod wpływem drapania, może wtedy być objawem cholestazy – czyli zastoju żółci. Stan ten spowodowany jest podwyższeniem poziomu kwasów żółciowych we krwi. Świadczy to o zaburzeniu funkcji wątroby i zdarza się u kobiet w drugiej połowie ciąży. Przyczyną cholestazy jest wzrost hormonów ciążowych. W takim przypadku konieczna jest stała kontrola lekarza, a nawet hospitalizacja. Pocieszające jest, że świąd skóry minie po porodzie.
Dziecko waży 1500-1700 g, ma 40-41 cm długości. Maleństwo potrzebuje teraz dużo wartościowych składników odżywczych, gdyż jego waga do czasu porodu zwiększy się aż dwukrotnie. Mama może już przypuszczać, jaki temperament będzie miało dziecko. Jeżeli lubi kopać, dużo się rusza, mało odpoczywa, to najczęściej po urodzeniu też będzie aktywny. Jeżeli jednak lubi spać i jest mało ruchliwe, potem jako niemowlę będzie również spokojnym śpiochem.
Źródło: medporady.pl”
i tyle…
Przyznam, że nie szło mi dziś to pisanie… to chyba przez te święta i całe zamieszanie z nimi związane, które zbliża się już niebezpiecznie do apogeum.
Dobrze, że na skutek pewnego splotu wydarzeń w związku z pewnym wczorajszym odkryciem chucha się na mnie dzisiaj i dmucha i jakbym chciała to nie musiałabym nic robić ino leżeć.Tak dobrze to za tej ciąży jeszcze nie miałam. Jednak jak oglądam zastępstwo mojej osoby w wykonaniu mego-coby-nie-było-męża, to jakoś nie czuję się bezpieczna.
Zatem wolę sama.
Ale bigos już jest i to bez mojego wkładu zupełnie i w dosyć rozsądnej ilości.
Jutro zaś ubieranie choinki.
Jeszcze nie kupiona… też krzyczę drugi dzień, że tym razem ma być mała bo potem są kłopoty z pozbyciem się.
I tak zawsze sięga prawie sufitu, co oznacza, że ma zdrowo powyżej dwóch metrów.
W każdym razie szykuje się jeszcze jedna okazja do świątecznego zrzędzenia.
No co? Skoro pozwalają mi teraz tak bezkarnie, to korzystam.
A prezenty są już zabezpieczone. I to chyba udane.
W ogóle… zapowiadają się mimo wszystko całkiem
UDANE ŚWIĘTA, CZEGO WSZYSTKIM ŻYCZĘ
już teraz bo jutro jeżeli w ogóle dam radę się odezwać, to wedle planu rzecz będzie o porodach.
W końcu Boże Narodzenie, no nie?
komentarze