rss notki
mail
...
...
...

kolejne strony

tagi

6 lutego 2010

Dziennik pokładowy Nostromo – tydzień… eee… trzydziesty trzeci?

Takiej obsuwy kalendarzowej to jeszcze nie było.
Wpis dotyczący 33-tygodnia ciąży – zaś tym samym 31-tygodnia zapłodnieniowego powinien ukazać się  - wedle chronologii – w zeszły czwartek.
A dziś jest niezeszła środa, zatem czas najwyższy wspomnieć chociaż cokolwiek, żeby w następnym czwartku dało się zmieścić zaczynający się od jutra tydzień 34-ty.

Zagmatwane trochę, co?
Abo z chronologią zawsze są kłopoty … najlepiej nie zawracać sobie nią za bardzo głowy.
Np do mnie średnio dociera, że mam już prawie 46 lat… nie to że mam coś przeciwko czy też, że mnie to przytłacza… po prostu zleciało jakoś tak niepostrzeżenie, że nie miałam kiedy się połapać.
Dlatego ja tam nie widzę kompletnie nic niestosownego w mojej bardzo dojrzałej ciąży…
A tu okazuje się, że są tacy, którym wręcz uwierzyć trudno, że w TYM WIEKU!… wyobrażacie sobie? W TYM WIEKU! kobieta może jeszcze w ogóle zajść.
Przepraszam bardzo… w jakim TYM WIEKU? że w XXI?  bo i owszem… całkiem niedawno było te 21 a że teraz jest prawie 46 to tylko przez to, że zajęta mocno byłam ostatnio i nie zauważyłam, jak mi zleciało.
Taki googlowy zapytajnik kogoś kiedyś do mnie przywiódł : „czy to możliwe żeby 45-letnia kobieta zaszła w ciążę?”
Przy okazji, podążając szlakiem pytajnika, dowiedziałam się – apropos chronologii – że np Monica Bellucci prawdopodobnie urodziła się w tym samym roku co ja… czyli w 1964… Prawdopodobnie, bo podaje się jeszcze dwie daty… 1968 i 1969.
No właśnie… bo co to ma za znaczenie czy w tym 64 czy w 69?

Ponadto – apropos czego innego – okazuje się, że Monica Bellucci ZNOWU JEST W CIĄŻY!!!
Wyobrażają sobie Państwo?!
Ja jestem w ciąży i ONA też!
Nie dość, że prawdopodobnie jesteśmy z tego samego rocznika to jeszcze jednocześnie chodzimy z brzuchami!
Ten sześćdziesiąty czwarty to jednak był dobry rocznik.

Bo trzeba wiedzieć, że ja do M.B mam szczególny sentyment…
Nie ma we mnie ciągot lesbijskich ni ciut – o czym nie raz pisałam, że wiem. bo sprawdzałam – jednak, o ile jako wzrokowiec lubię przyglądać się okazałym okazom, to są to raczej kobiety, nie ONI.
Facetów to ja wolę słuchać… i robi mi raczej to co mówią… czy też robią. Heh… tak… to co ONI robią MI ROBI szczególnie :)
Zaś jak mam se pooglądać, to ja wolę ONE.
Dlatego kluby GO-GO – podejrzewam – nigdy nie będą mnie podniecały, nawet jak już stanę się wyposzczonym lubieżnym starym pudłem… co dzięki inkowej prolongacie na wiek chyba mi nie grozi.
I jeżeli miałabym wskazać NAJ NAJ SAMICĘ WSZECHŚWIATA I WSZECHCZASÓW, byłaby to bez mrugnięcia okiem właśnie Monica Bellucci… a potem długo długo nic…
Tak jak w grach komputerowych – jest Fallout 1… potem kawałek dalej jeszcze Fallout 2… a potem długo długo nic i dopiero reszta.
To nie chodzi tylko o urodę… to jest po prostu SAMICA LUDZKIEGO GATUNKU PRIMA SORT! i już. W całości, bez rozmieniania się na drobne.
A reszta to tylko jakieś płotki, zależne od mody czy gustu
Co do facetów to bym się dłużej zastanawiała…  trzeba by  też upchać conajmniej kilka samców na podium z jedynką… hmmm Malkovich, Willem Defoe… i paru jeszcze innych zapewne.

Zaś co do samicy wybór jest tylko jeden.

No bo proszę choćby popatrzeć, jak ona w tej ciąży wygląda i porównać z innymi ciążowymi gwiazdami… pełno tego teraz bo taki trynd nastał dość dawno temu…


właśnie… sama nadal mam ładny brzuch… i nie wyglądam wcale tak źle, jak tu lubię biadolić… a mam w końcu w domu wybitnie zdolnego fotografa z nienajgorszym sprzętem…
Od dawna korci mnie coby go namówić, żeby matkę z siostrą obstrykał gustownie z mniej i bardziej  obnażonym przeciążonym ciałem…
Ino, że on jest ciągle cały ANTY tej zmianie jaka się w matce dokonuje i zamierza się nawet na tę okoliczność z domu wyprowadzić!

Ja wiem, że nijak mi do MB , ale coby nie gadać…  ja samica i ona samica, ja 1964 i ona prawdopodobnie też… no i teraz jeszcze obie w ciąży jesteśmy… to już się taka zsamiczona teraz czuję, że uhhh…
W każdym razie, jakbym się sama sobie tak bardzo nie podobała, jak się sobie sama podobam, to chciałabym wyglądać jak MB… wyglądać i ruszać się i w ogóle wszystko inne.

Za resztę wariantów dziękuję.

I tyle… nie będzie dziś karkowania kalendarzy bo czasu nie ma… muszę zaraz zrobić obiad… tzn obiado-kolację…  a wcześniej byłam w Biedronce  i potem w Rossmanie i padam padam padam… madamm…
Fajnie, że jest fajnie ale feler w tym, że to co wcześniej robił ON, teraz muszę zrobić sama i trochę teges… resory mi siadają. I to raczej niefajnie.

Dlatego dziś powklejam tylko linki prosto do 33 tygodnia na każdym z kalendarzy a każdy niech se sam doczyta co i jak. Chyba że jutro zrobię jeszcze erratę… chyba.

Bo wiadomo jak to ze mną jest.


polki.pl

parenting.pl

www.naobcasach.pl

www.benc.pl

www.ebobas.pl

www.ebrzuszek.pl

www.mediweb.pl

www.niemowle.onet.pl

www.porody.pl

kategoria notki NOSTROMO — Tagi: , , , — jamatka @ 19:50

4 lutego 2010

Dziennik Pokładowy NOSTROMO – tydzień trzydziesty ósmy! TA-DAMMMM!!!!!!!!

Wróciłam właśnie z ostatnich przedszpitalnych badań.
morfologia, siuśki, posiew itede.

Kobiety! Ppamiętajcie coby Was skierowali na posiew z pochwy przed samym porodem, bo to uchroni wasze dzieci przed ewentualnymi infekcjami okołoporodowymi, o których w sieci aż huczy!!! Nie ma co psioczyć potem na szpitale, że zarażają gronkowcami, skoro same o to nie dbamy! Jak Wasz gin sam na to nie wpadnie, to można se to zrobić prive, trochę to kosztuje bo ok.50 zeta, ale grypowa wycieczka do apteki potrafi być bardziej kosztowna.
Tak krzyczę na wypadek jakby na jakiejś rubieży ktoś o tym nie słyszał a przypadkiem miał dostęp do sieci.

Jutro jeszcze tylko ostatnia wizyta u doktora i koniec z tym wycieraniem klinicznych kątów.
Normalnie nienawidzę! Nienawidzę chodzenia po lekarzach i ta cała seria w ostatnich miesiącach to było OGROMNE poświęcenie z mojej strony dla mojej, wcale już nie takiej małej, NiuniMamuni.

Od teraz normalnie do samej śmierci żaden gin już mi tam grzebał nie będzie! A choćbym miała zgnić! Fuj! Nie cierpię!
Dobrze że ten posiew robiły mi pielęgniarki a nie doktór, bo…

Ano właśnie apropos pielęgniarek :)

Bo to chyba też ostatni wpis zakańczający cały niekompletny cykl Dziennika Nostromo, a że ledwie zipię po dzisiejszej wyprawie do kliniki, to przytoczę tylko właśnie dzisiejszą sytuację z pielęgniarkami w gabinecie laboratoryjnym.

Nowe były. Pierwszy raz je widziałam, jedna młoda, druga trochę starsza i jakieś takie niemiłe na wstępie. Tzn correct, ale nie aż tak, jak te co zwykle mnie mierzą, ważą i kłują.

- Siada pani! nie tu… skierowanie do koleżanki, nie do mnie… ten mocz to tam do pudełka pani wstawi.
- …………
- Który tydzień?
- dziś czwartek, to trzydziesty ósmy.
- Nazwisko, imię…
- Marta R.
- Rocznik.
- Sześćdziesiaty czwarty.
- Który?!!!!!!!
- Sześćdziesiąty czwarty?!!!!!!!

No i od razu zrobiło się miło. Ponownie musiałam opowiedzieć o swoich dorosłych dwóch synach i o Inoczce i jak to było i w ogóle i że tak wiem, nie wyglądam i że z tą ciąża to raczej należałoby powiedzieć, że się tym razem nie udało a nie że się udało, bo to nie celowe było tylko wpadka w sztubackim stylu.
Było super!
Już dawno nic tak miłego mnie nie spotkało jak ten podwójny okrzyk.

aż se zrobię riplej i wytłuszczę… :)

- Który?!!!!!!

-64?!!!!!!!!!!!

I se z tego wszystkiego kupiłam nowe milusie kapciochy.
Tym razem w kolorze ECRU frotowo-futerkowe z wielkimi kokardami na przedzie :)

kategoria notki NOSTROMO — Tagi: , — jamatka @ 12:00

15 stycznia 2010

Dziennik Pokładowy Nostromo – tydzień trzydziesty piąty

trzydziesty trzeci tydzień zapłodnieniowy

Jak to powiedziała mi jedna miła Siostra robiąc mi dziś KTG
-Uuuuuu… to już zostały Pani tylko trzy tygodnie!
a zaraz potem dodała
- Wszystkie dzieci miała Pani takie wiercone?

Zatem ja już zgłupiałam kompletnie z tymi terminami.
W każdym razie doktor wyznaczy wysypkę na 24 lutego i tego się trzymam… choć nie mam nic przeciwko wcześniejszemu rozwiązaniu.

Jak widać omsknął mi się tydzień trzydziesty czwarty i tak już będzie musiało zostać, bo jeszcze mógłby się omsknąć i ten bieżący… tym bardziej, że dzień dzisiejszy… podobnie jak dzień wczorajszy, tylko że bardziej… to uhhhh…. szkoda słów.
Dlatego w relacji z trzydziestego piątego tygodnia obecnej ciąży posłużę się jedynym konkretnym określeniem jakie dziś usłyszałam od Mego Doktora… bo Doktór był dziś bardzo oszczędny w słowach… a dlaczego?
Ano bo właśnie był to TAKI DZIEŃ.
Zatem doktor po zajrzeniu mi tam, gdzie bardzo nie lubię jak ktoś mi zagląda poza moim mężem rzekł tak:

NO I BARDZO ŁADNIE, WSZYSTKO WYSOKO I PIĘKNIE ZAMKNIĘTE NA CZTERY SPUSTY.

kategoria notki NOSTROMO,blox — Tagi: , , — jamatka @ 16:54

23 grudnia 2009

Dziennik Pokładowy Nostromo – tydzień trzydziesty drugi

trzydziesty tydzień zapłodnieniowy

A dziś wszystkich zaskoczę i wpis kalendarzowy ukaże się z wyprzedzeniem.
Bo jutro Wigilia i może się okazać, że czasu na wszystko będzie jeszcze mniej niż dziś.
Chyba nie tylko mi  ta sezonowa przypadłość się przytrafiła, jak sadzę po aktywności licznika, to i wiele pisania raczej nie będzie… chyba, bo to przecież nigdy nic nie wiadomo.

Bo po pierwsze, jeżeli chodzi o mua samopoczucie to niewiele się zmieniło od zeszłego tygodnia. Tzn w sensie, że na lepsze nie zmieniło się nic a w sensie, że na gorsze to owszem… może jest i gorzej, o ile beznadzieja może być stopniowalna.
Puchną nogi puchną ręce… krzyże…
Nie wiem sama.
Albo się już przyzwyczaiłam, albo chyba z krzyżem lepiej… albo po prostu czego innego gorszego jest więcej, dlatego krzyże schodzą na plan dalszy i stąd pozór poprawy.
Bo przecie sadząc po rozmiarach mego brzucha trudno uznać, że lepsze w ogóle jest możliwe.
I proszę… właśnie tym sposobem jak się pisze na wstępie, że dziś będzie niewiele to potem robi się notka na trzy strony maszynopisu.

Zatem szybko przechodzę do po drugie … skoro po pierwsze już było, to konsekwentnie muszę teraz napisać co będzie po drugie.

No to po drugie przegląd kalendarzy też wyjątkowo mało informacji ze sobą niesie.
Nawet z mojego ulubionego portalu naobcasach.pl pośmiać się nie mam już z czego. Mamusia Barbie wzbudziła dziś we mnie tylko współczucie, bo swą naturalną ekspresję ograniczyła do jęku: Ojojoj… ledwie żyję…
Tzn niedokładnie tak ale coś w tym sensie… i ja ją dobrze rozumiem.
Jak kobieta kobietę a Barbie Barbie.

No to jadziem z tym koksem zanim bigos się przypali

Dziś znowu zaczynam od polki.pl


Jak zmienia się Twoje ciało

Skurczami Braxtona Hicksa Twoja macica przygotowuje się do wielkiego dnia.
Nieregularne skurcze mogą być odczuwalne już w połowie ciąży. Kiedy zbliża się termin porodu, są coraz mocniejsze (zaczynają się w górze macicy i rozchodzą w dół), dłużej trwają (od 15 do 30 sekund albo nawet dwie minuty), a nawet są trochę bolesne.
I chociaż nie zapowiadają jeszcze właściwego porodu i nie powodują rozszerzenia szyjki macicy, to z powodu ich intensywności mogą być trudne do odróżnienia od skurczów akcji porodowej. Aby złagodzić skutki skurczów Braxtona-Hicksa, zmieniaj pozycje (połóż się, jeśli chodzisz, wstań, jeśli jesteś w łóżku) albo weź ciepłą kąpiel. Jeśli skurcze nie ustępują i stają się coraz silniejsze i bardziej regularne, może zaczynać się właściwa akcja porodowa i powinnaś zadzwonić do lekarza.”

Nic dodać nic ująć… wiem ja dobrze jak te skurcze wyglądają i od dawna o nich w kolejnych dziennikowych wpisach wspominam i jedyna innowacja jaka niedawno doszła to, że mnie te skurcze łapią teraz aż po same gardło… tzn tak jakby ktoś mi zaciskał palce na krtani.
Nie mocno ale wyraźnie.
Dość to nieprzyjemne.
I właśnie łapią mnie te skurcze głównie przy zmianie pozycji… czyli na odwrót niż jest tu opisane.
Przede wszystkim, gdy wstaję z pozycji siedzącej albo gdy się kładę.
OK… miało być krótko i ekspresem to jadymy dalej…

„Przygotowując się do narodzin, Twoje dziecko prawdopodobnie ułożyło się głową do dołu, a pośladkami ku górze. To dlatego, że głowa płodu lepiej dopasowuje się do spodu gruszkowatej macicy. Także poród jest łatwiejszy, gdy dziecko wysuwa najpierw głowę. Mniej niż 5 proc. dzieci w planowanym terminie porodu pozostaje w pozycji pośladkowej.
Nie martw się, jeśli Twoje dziecko nie ułożyło się jeszcze główką do dołu. Jest jeszcze szansa, że on lub ona się odwróci.”

No i właśnie nie wiem jak to z moją Inoczka jest.
Fakt… wierci się już nie tyle mniej, ile inaczej. Jakieś to takie bardziej skoordynowane się wydaje.
Jednak nie jestem pewna czy ta głowa jest na dole, bo właśnie w dole brzucha czuję zwykle te drobne gilgania i potupywania, zaś większe wypiny sugerujące, że to może być główka, dalej zdarzają się głównie pod prawą pachą.
Ale nic to… jak wszyscy uspokajają, na właściwe ułożenie się mamy jeszcze dużo czasu a i tak podejrzewam coraz bardziej, że skończy się na cesarce.
Zatem niewielka różnica czym do przodu wyjdzie moja Inoczka z rozkrojonego brzucha.
Więcej dzieci chyba jednak nie przewiduję, zatem nie straszne mi ryzyko pękania macicy… i w ogóle mam już tak dość, że wszystko mi jedno czy mnie pokroją czy sama będę musiała się napinać.
Byle mi to już wylazło co do wyłazu się szykuję.
Bo właśnie we wszystkich kalendarzach informacje są tak ubogie bo wszystko w zasadzie  gotowe jest już do wyjścia… teraz tylko pozostaje tyć i czekać.
No to czekam… i tyję.
Właśnie… tyję… puchnę, nieważne… coraz mnie więcej i coraz ze mną gorzej i coraz więcej jęczę i w ogóle coraz trudniej ze mną wytrzymać przy pełnej premedytacji z mojej strony.
Zaraz się zważę.

69 kilo… Hm.

Potem jest jeszcze tylko wskazówka, że czas najwyższy wykazać się przezornością i skompletować sobie wyprawkę.
I jeszcze kilka rad dotyczących owych skurczy Higinsa coś tam…

„Jeśli masz skurcze Braxtona-Hicksa, oto kilka rad, jak zmniejszyć ich dotkliwość: zmieniaj pozycje (wstawaj, jeśli siedziałaś i na odwrót), idź na spacer, weź ciepłą, 30-minutową (lub krótszą) kąpiel, wypij kilka szklanek wody, ponieważ skurcze mogą pojawiać się na skutek odwodnienia, wypij kubek ciepłej herbaty ziołowej lub mleka. Jeśli skurcze przybierają na sile i są coraz bardziej regularne, dzwoń do lekarza.”

No to podstawkę mamy w komplecie a ewentualne luki w meritum zapełniać zacznę od sprawdzenia co za njusy tym razem znajdę na parenting.pl

„Dziecko waży teraz pomiędzy 1600 a 1800gram i mierzy około 42cm z wyciągniętymi nóżkami.
Dzięki obecności około litra płynu owodniowego w macicy, dziecko może bez większych trudności obracać się główką w dół i z powrotem. W najbliższych tygodniach, w miarę, jak dziecko będzie rosło, ilość płynu będzie się zmniejszać i tym samym ruchliwość malucha. Możesz boleśniej odczuwać jego aktywność.
Trwa budowa systemu odpornościowego. Maluszek przejmuje od mamy przeciwciała, które po urodzeniu ochronią go przed wieloma groźnymi dla noworodka chorobami.
Dziecko ma już paznokcie u palców rąk i stóp, widoczne są też rzęsy, brwi i włoski na głowie. Włoski, które pokrywały ciało płodu od pierwszego trymestru znikają, jednak mogą pozostać na pleckach i ramionach w momencie urodzenia.
Nie zapomnij o badaniu USG. Lekarz sprawdzi, czy wewnętrzne narządy Twojego dziecka są prawidłowo zbudowane. Określi też położenie i strukturę łożyska oraz ilość płynu owodniowego.
Dno macicy znajduje się ok. 32cm od spojenia łonowego i 12cm od pępka. Od tego tygodnia wizyty kontrolne powinny się odbywać co dwa tygodnie.”

Uj… co dwa tygodnie?
Ja ma teraz co trzy i właśnie zaraz po świętach przypada czas następnej wizyty i już tak czuję przesyt tym cyklicznym nowym obowiązkiem, że nie wiem jak to będzie jak wypadnie co dwa tygodnie się wykosztowywać. I w ogóle, mniejsza o koszta, ale wybrać się, dotrzeć tam trzeba a potem wrócić!
Poza tym nie rozumiem po co tak nagle tak często? Skoro wszystko niby jest już gotowe?

Nie mniej jak piszą, tak ja powtarzam. Od teraz co dwa tygodnie do doktora przyjdzie nam się zgłosić, drogie lejdis, jak chcemy być correct.

Teraz mediweb.pl, bo tam jest krótko i konkretnie.

O… tu poza potwierdzeniem, że od biedy mogłybyśmy już się sypać bez większego zagrożenia dla naszego maleństwa, zamieszczono ostrzeżenie:

„Czy odczuwasz takie objawy jak szybki przyrost wagi, bóle głowy lub zmiany widzenia? Mogą one świadczyć o stanie przedrzucawkowym, groźnej sytuacji powodowanej wysokim ciśnieniem krwi , co może wpłynąć zarówno na zdrowie matki jak i dziecka w drugim i trzecim trymestrze. Stan przedrzucawkowy może przejść w rzucawkę, która może doprowadzić do napadu drgawek, śpiączki lub nawet śmierci matki lub dziecka. Podczas wizyt u lekarza, zmierzy on twoje ciśnienie tętnicze, zbada mocz, sprawdzi czy nie masz obrzęków, jednak jeśli zauważysz jakiekolwiek niepokojące objawy stanu przedrzucawkowego, skontaktuj się natychmiast ze swoim lekarzem.”

I tyle.
Mówiłam, że krótko.

Dalej jest benc.pl… i tu nic nie ma… ani nic nowego ani nic w ogóle.

Teraz ebrzuszek.pl… tam gdzie zwykle niewiele jest napisane za to mają dużo obrazków.
O!… i tu akurat jest tak ciekawie tym razem, że wrzucę w całości choć jest trochę powtórzeń, ale nie ma sensu ciąć tak skomasowaną treść.

„Płuca potrafią się rozprężać i maja wystarczającą powierzchnię, by umożliwić przechodzenie tlenu do krwi po narodzinach. Nie ma jeszcze krążenia płucnego (choć wszystkie naczynia krwionośne czekają w gotowości), włączy się dopiero po porodzie. Dziecku jest ciasno, nie ma już prawie miejsca na podskoki i tańce. Teraz jego ruchy mogą być dla ciebie bolesne. Znów duży przyrost wagi – do 1800g. W ostatnich tygodniach ciąży waga dziecka rośnie tylko dzięki coraz grubszej tkance tłuszczowej. Dziecko mierzy 29cm (41cm z wyprostowanymi nogami). Tobie jest coraz ciężej – pojawiają się obrzęki, bóle pleców, mrowienia nóg. Do snu i odpoczynku układaj się na boku, z poduszką pod brzuchem i jednym kolanem. ”

I dalej jest niemowle.onet.pl i tu kompletnie nie ma nic nowego poza faerią obrzydliwej zieloności spod znaku Pampersa, co mnie bardzo cieszy, że taka nędza, bo jak nietrudno zauważyć jestem wyjątkowo złośliwa a wyzłośliwiać się lubię właśnie na ten portal w szczególności, bo patronuje mu wielkie obrzydliwe konsorcjum i co z tego, że ich pieluchy są dobre skoro do tego są drogie? A to żadna sztuka… że dobre i drogie… sztuka coby było dobrze i tanio!
Poza tym na pewno są odpowiedzialni za niedolę wielu małych Murzynków albo Chińczyków i swoim pitu pitu oczu mi nie zamydlą!
Poza tym wiąże się z tym pewne moje rozczarowanie… bo początkową inspiracją do założenia tego bloga był mi blog dzieciowo.pl… jednak jak przyjrzałam się do czego taka działalność prowadzi… to nie… ja do takich rzeczy się nie nadaję, bo na kompromisy nie chadzam za żadne pieniądze i w żadnym celu i za żadne skarby swojej gęby w rozmaitych bilbordowych akcjach bym nie pokazywała. A już na pewno nie mego dziecka. Na pewno i za nic!
Z kolei to co robi  Kominek akurat mi nie przeszkadza a nawet coraz bardziej się podoba… ale to temat na dłuższy wywód.

porody.pl
O! na Porodach PeeL też tym razem jest coś warte zacytowania, zatem wrzucam wsio łącznie z namiarem skąd takie mądrości im się biorą.

„Zdarza się, że już od początku ciąży lub dopiero wtedy, gdy skóra na powiększającym się brzuchu staje się napięta, kobieta skarży się na świąd skóry, a drapanie pomaga tylko na chwilę. Najlepiej wcierać każdego wieczoru po kąpieli balsam nawilżający do ciała lub stosować inne preparaty zawierające mentol (łagodzi świąd). Świąd nie jest groźny, ani dla mamy, ani dla dziecka, jednakże należy zawsze zgłosić go lekarzowi. Jeżeli świąd skóry nie ustępuje pod wpływem drapania, może wtedy być objawem cholestazy – czyli zastoju żółci. Stan ten spowodowany jest podwyższeniem poziomu kwasów żółciowych we krwi. Świadczy to o zaburzeniu funkcji wątroby i zdarza się u kobiet w drugiej połowie ciąży. Przyczyną cholestazy jest wzrost hormonów ciążowych. W takim przypadku konieczna jest stała kontrola lekarza, a nawet hospitalizacja. Pocieszające jest, że świąd skóry minie po porodzie.

Dziecko waży 1500-1700 g, ma 40-41 cm długości. Maleństwo potrzebuje teraz dużo wartościowych składników odżywczych, gdyż jego waga do czasu porodu zwiększy się aż dwukrotnie. Mama może już przypuszczać, jaki temperament będzie miało dziecko. Jeżeli lubi kopać, dużo się rusza, mało odpoczywa, to najczęściej po urodzeniu też będzie aktywny. Jeżeli jednak lubi spać i jest mało ruchliwe, potem jako niemowlę będzie również spokojnym śpiochem.
Źródło: medporady.pl”

i tyle…
Przyznam, że nie szło mi dziś to pisanie… to chyba przez te święta i całe zamieszanie z nimi związane, które zbliża się już niebezpiecznie do apogeum.
Dobrze, że na skutek pewnego splotu wydarzeń w związku z pewnym wczorajszym odkryciem chucha się na mnie dzisiaj i dmucha  i jakbym chciała to nie musiałabym nic robić ino leżeć.Tak dobrze to za tej ciąży jeszcze nie miałam. Jednak jak oglądam zastępstwo mojej osoby w wykonaniu mego-coby-nie-było-męża, to jakoś nie czuję się bezpieczna.
Zatem wolę sama.
Ale bigos już jest i to bez mojego wkładu zupełnie i w dosyć rozsądnej ilości.
Jutro zaś ubieranie choinki.
Jeszcze nie kupiona… też krzyczę drugi dzień, że tym razem ma być mała bo potem są kłopoty z pozbyciem się.
I tak zawsze sięga prawie sufitu, co oznacza, że ma zdrowo powyżej dwóch metrów.
W każdym razie szykuje się jeszcze jedna okazja do świątecznego zrzędzenia.
No co? Skoro pozwalają mi teraz tak bezkarnie, to korzystam.
A prezenty są już zabezpieczone. I to chyba udane.
W ogóle… zapowiadają się mimo wszystko całkiem

UDANE ŚWIĘTA, CZEGO WSZYSTKIM ŻYCZĘ

już teraz bo jutro jeżeli w ogóle dam radę się odezwać, to wedle planu rzecz będzie o porodach.
W końcu Boże Narodzenie, no nie?

kategoria notki NOSTROMO,blox — Tagi: , — jamatka @ 21:29

18 grudnia 2009

Dziennik Pokładowy NOSTROMO – tydzień trzydziesty pierwszy

dwudziesty dziewiąty tydzień zapłodnieniowy

Tym razem kolejny wpis do Dziennika Pokładowego Nostromo będzie tylko w jednym kawałku, bo na temat mojego samopoczucia nie mam ochoty na tyle się rozwodzić, żeby mogła z tego powstać oddzielna notka .
Poza tym przeziębiona jestem, zatem nie byłoby to miarodajne… bo trudno powiedzieć czy bardziej jest do bani z powodu kataru czy z powodu ciąży.

Wspomnę tylko od siebie, że chyba zaczęły się te obrzęki…
Chyba…
Po pierwsze kozaki przestały się dopinać z dnia na dzień, po drugie palce u rąk mam jakieś takie… nie moje…
Przeglądając wczoraj kalendarze dowiedziałam się też z któregoś, że chodzę jak kaczka i jak się sobie przyjrzałam, to chyba nic dodać nic ująć. Tyle, że do tego zaczynam wyglądać jak… jak… Królewna przed transformacją.
Nic to… jeszcze tylko 9 tygodni.


Zaczynam dziś od kalendarza na portalu polki.pl, bo właśnie opis stanu matki-Polki jest tam na wstępie zatem pasuje.

„Aby zrobić miejsce dla dziecka, macica ścisnęła Twoje płuca i dlatego nie mogą się całkowicie rozszerzyć, kiedy nabierasz powietrza. Stąd masz uczucie braku tchu. Tobie może być niewygodnie, ale Twoje dziecko dostaje za pośrednictwem łożyska tyle tlenu, ile potrzebuje.
Uczucie braku tchu może ustępować pod koniec ciąży, kiedy dziecko opada w dół brzucha, przygotowując się do porodu.
Do tego czasu staraj się stać prosto, śpij wysoko podparta poduszkami albo na boku tak, aby Twoje płuca miały więcej przestrzeni do oddychania”

Cóż… rady fachowców na temat radzenia sobie ze zgagą też mówiły o spaniu prawie na siedząco, jednak nawet nie zamierzałam o nich wspominać.
Ze spaniem teraz jest delikatnie mówiąc kiepsko i bez takich innowacji.
Zapomniałam już prawie o spaniu na brzuchu, czasem tylko robię sobie dobrze i układam z kołder taką specjalną konstrukcję, która pozwala mi powisieć trochę pupą do sufitu. Taką przyjemność se robię raz na jakiś czas w tym ciągu koszmaru w jakim tkwię nieustannie.
Ale na stałe się jednak tak nie da, bo z kolei wtedy skóra na brzuchu zbyt się napina i też przyjemne to nie jest.
Jednak na krótkie dystanse tak se dogadzam, bo trzeba wiedzieć, że jak nie jestem w ciąży to sypiam właśnie na brzuchu tylko i wyłącznie.
Jakoś trzeba sobie radzić…
Jednak jakbym na te ostatnie tygodnie miała jeszcze przyzwyczajać się do spania na siedząco…
To to se ne da… proszę szanownych doradców.

Dalej wracając do polek.pl czytam… albo raczej czytamy, że mózg mojej Inoczki…

” rozwija się teraz szybciej niż kiedykolwiek. Rosną połączenia między poszczególnymi komórkami nerwowymi i Twoje dziecko może teraz odbierać informacje za pośrednictwem wszystkich zmysłów.
I co robi?
Stroi miny, czka, połyka, oddycha, rozpycha się rączkami i nóżkami pomiędzy ścianami Twojej macicy, a nawet ssie kciuk.
Prawdę mówiąc, niektóre dzieci ssą palec tak zapamiętale, że rodzą się ze zgrubieniem na kciuku.”

Fakt.
Bo nie da się powiedzieć, że moja Inoczka rusza się mniej i słabiej ponieważ ciasno się zrobiło, jak to większość kalendarzy stara się mi wcisnąć.
Nie… coraz wyraźniej czuję, że Inoczka charakter niestety dziedziczy po mamusi i zdecydowanie wykazuje deficyt adaptacyjny… przynajmniej jeżeli chodzi o korne dostosowywanie się do oferowanych warunków.
Wczoraj zasypiałam bardzo późno… cicha śnieżna noc, kiedy wszyscy już spali a Niunia Mamuni właśnie się obudziła. Położyłam obie dłonie po bokach brzucha i pierwszy raz dokładnie poczułam co w mojej dziouszce – jak to ładnie wczoraj Pepper nazwała – się dzieje.
Inoczka była wkurwiona ma maxa. Jest jej ciasno i szlag ją trafia a jednocześnie nic nie może na to poradzić i rzuca się jak ryba wyjęta z wody…. najpierw cisza… cisza przed burzą a potem silny gwałtowny rzut całym ciałem, że mało brzucha nie rozerwie. Żadne tam kopanie stópkami czy dłubanie między żebrami czy inne subtelne interakcje z mamusią.
Złość moją Inoczkę teraz rozpiera jak tylko się obudzi. A że jest duża jest też i silna.
Ja tam ją rozumiem bo mi też już cierpliwości brakuje.

Dalej jeszcze tylko wspomina się o tych skurczach Higinsa coś tam coś tam.

„U niektórych kobiet skurcze Braxtona-Hicksa zaczynają się już w drugim trymestrze, jednak najczęściej występują w trzecim. Mięśnie Twojej macicy zaciskają się na ok. 30 do 60 sekund albo nawet dwie minuty. Skurcze Braxtona-Hicksa są nazywane również skurczami ćwiczebnymi, ponieważ przygotowują do właściwego porodu.”

i fakt… ale już o tym pisałam nie raz.
Coraz bardziej mi się ten portal polki.pl podoba.

Czas teraz na parenting.pl coby porównać…

a nie… na polki.pl jeszcze się dowiedziałam, że ta ciecz co powinna mi już wyciekać… a na szczęście nie leci… zwana jest nie tylko siarą ale także po staropolsku młodziwem.
Tego jeszcze nigdzie nie czytałam.

No to parenting.pl teraz

O, na parenting.pl akurat jest obrazek na którym widać dokładnie czemu moja Inoczka jest teraz taka niezadowolona.

Poza tym…

„Dziecko waży około 1800gram i ma około 42cm długości.
W tym czasie dziecko przesypia prawie 90-95% czasu w ciągu dnia. Zaczyna być aktywne około północy. Nasza w tym rola by po porodzie wypracować w maluszku prawidłowy rytm dnia i nocy.
Nasz bobas nieustannie pije płyn owodniowy. Dostarcza mu to około 40 kalorii dziennie.
Między innymi w ten sposób ćwiczy przewód pokarmowy.
(Naukowcy twierdzą, że to również metoda radzenia sobie ze stresem. Zauważono, że niektóre maluchy, gdy czują się niespokojne, pochłaniają większe ilości płynu. Inne wręcz przeciwnie – jakby traciły apetyt.)
W tym tygodniu również doskonalą się płuca. Choć już wcześniej pojawiły się w nich pęcherzyki płucne to nie były zdolne do wymiany gazowej. Teraz to się zmieniło.
Maluszek już nie rośnie tak intensywnie jak dotychczas. Teraz głównie przybiera na wadze.”

Hmmm… w sumie niewiele jednak, tym bardziej, że gdzieś dalej temat opilstwa maluszka jest dużo bardziej rozwinięty… że nie tylko pije ale i siusia i że to ważne żeby pił w sam raz bo jak za dużo to niedobrze i o czymś to świadczy a jak na odwrót to też źle bo świadczy o czymś innym nie mniej fuj.

To teraz czas na odrobinę rozrywki, więc udam się do barbidołka czyli moje ulubione naobcasach.pl.
Uprzedzam od razu, że w tym tygodniu też zostałam pouczona, żeby nie pić, nie palić i nie kawować.
O! i tutaj o tym pijaństwie dzidziusia jest więcej poświęcone… jakiś problem z piciem czy co?
Jednak nie zacytuję bo gdzieś jeszcze dalej jest to lepiej ujęte.
I tu zasugerowano mi, że ruszam się jak kaczka bo kości miednicy mi się rozsuwają zaś siara tak mi cieknie z cycorów, że doprawdy nie powinnam już się krępować i zakupić wkładki laktacyjne.
Ciekawam skąd pomysł, że mogłabym się krepować…
Wprawdzie pamiętam, że jak pierwszy raz dostałam okres… koszmar… byłam wtedy na koloniach w jakiejś wsi na kompletnym zadupiu i był tam jeden jedyny kiosk coś jakby Ruchu… nawet sklepu nie było. I krępowałam się strasznie iść tam zapytać o podpaski.
Jednak wreszcie się przełamałam bo nie miałam wyjścia… poszłam… pamiętam jak dziś… Upalne lato, piaszczysta polna droga przez środek wsi a na jej końcu ten kiosk i nic dokoła.
A w kiosku sprzedaje nie kobieta a facet.
Masakra…
Obeszłam kiosk kilka razy dokoła… wreszcie podchodzę i pytam się o te podpaski a on dowcipny bardzo się okazał niestety, wysadził łeb przez to okienko i rozdziawiwszy gębę wycedził :
- Cooooo… ciocia z Ameryki przyjechała?
To jak ja zrobiłam zwrot na pięcie… jak pognałam przed siebie w odwrotnym kierunku, to więcej mnie w tych okolicach nie widzieli.
A sprawą zakupu podpasek musiała się zająć moja wychowawczyni.
Także nic dziwnego, że bardzo długo nie mogłam się pogodzić z moja cycatą cieknącą płcią.
Bleeeh… dziewuchy to jednak mają przesrane.
Jednak teraz… że niby opory przed wkładkami laktacyjnymi bo sika siara z cycorów…?
Poza tym wcale nie sika a nawet nie leci.
Aaaa…. a dalej jeszcze się dowiaduję, że wyglądam jak słonica… no nieźle… jakoś wczoraj to przeoczyłam!
Super… super portal.
Potem sugerują chyba, że z moim lekarzem jest coś nie teges, bo umówił się ze mną dopiero za 3 tygodnie i tylko mam se zrobić badanie na tarczycę a tu jak wół napisano, że teraz biegam do gina co dwa tygodnie zaś potem mam się z nim widywać co tydzień… dziwne.

No i dziś też zacytuje mamusię Barbie bo lubię
Mamusia Barbie tym razem pitoli tak:

„Zdecydowaliśmy się z mężem na poród rodzinny. Początkowo myślałam, że robi to głównie ze względu na mnie, ale teraz widzę, ze też naprawdę chce uczestniczyć w tym cudzie, który ma nas dotknąć, tak bardzo namacalnie!
Bardzo się cieszę z jego podejścia, bo wiem, ze będę się czuć bezpieczniej, gdy On będzie obok. Poza tym to kolejny nasz wspólny etap w życiu, a raczej początek tego etapu i wkroczymy w niego RAZEM.
Ciekawe czy będzie mu potrzebna pomoc medyczna… hihhihi, niektórzy faceci różnie reagują w takich sytuacjach.”

Pitu Pitu!

Na benc.pl nic warte wspomnienia a na ebrzuszek.pl tym od obrazków, tym razem całkiem szczegółowe info dotyczące pępowiny:

„W siódmym miesiącu ciąży pępowina ma średnicę 1cm. W momencie narodzin będzie miała 35-60cm długości i średnicę 2cm.
W pępowinie mieszczą się trzy naczynia krwionośne łączące dziecko z łożyskiem: jednym odprowadzana jest krew z produktami przemiany materii, dwa dostarczają natlenioną krew z substancjami odżywczymi.
Naczynia krwionośne otoczone są unikalną tkanką śluzową występującą wyłącznie w pępowinie.”

I tyla.

mediweb.pl
O! tu jest o tym płynie owodniowym ładnie podane wszystko, i najlepiej świadczy o przede wszystki medycznym profilu portalu

„Twoje dziecko otrzymuje przez łożysko wszystkie związki odżywcze, które potrzebuje. Dzięki przepływowi krwi przez łożysko może też produkować mocz. Twoje dziecko wydala do płynu owodniowego około pół litra moczu dziennie. Także połyka ów płyn, który dzięki temu zostaje całkowicie wymieniony kilka razy dziennie.
Nadmiar płynu owodniowego (zwany wielowodziem) może oznaczać, że dziecko nie połyka prawidłowo lub że ma niedrożność przewodu pokarmowego.
Zbyt mała ilość płynu w worku owodniowym (małowodzie) może oznaczać że dziecko nie oddaje prawidłowo moczu i może wskazywać na nieprawidłowości nerek i w układzie moczowym.
Twój lekarz zmierzy ilość płynu owodniowego podczas rutynowego badania USG.”

Na onetowym portalu niemowle.onet.pl też tym razem coś jest, a mianowicie szczegółowy opis,o co chodzi z tymi dziesięcioma ruchami na godzinę

„Mniej więcej w połowie trzeciego trymestru wielu lekarzy zaleca pacjentkom monitorowanie ruchów dziecka.
Polega to na tym, że każdego dnia, mniej więcej o tej samej porze (jeśli to możliwe, wtedy, gdy dziecko jest najbardziej aktywne) mama kładzie się i sprawdza czas, jaki mija zanim poczuje 10 ruchów dziecka – kopnięć, obrotów czy innego rodzajów poruszeń. Najlepiej, jeśli czas ten nie przekracza jednej godziny. Często zabiera to nie więcej niż kilka minut.
Jeśli po upływie godziny nie poczujesz żadnego ruchu, zjedz lekki posiłek, połóż się i spróbuj jeszcze raz. Jeśli nadal nic nie czujesz, skontaktuj się z lekarzem.”

I na porody.pl kompletnie nic poza aluzją że mam coś z równowagą nietegs i żebym uważała na schodach i krawężnikach.
Groźba?

Tyla… znalazłam wczoraj jeszcze jeden sensowny kalendarz dzięki reklamom Ad Sense, które mi się tu wyświetlają, ale mam ten namiar na laptopie… poza tym dość już się naklikałam.

kategoria notki NOSTROMO,blox — Tagi: , — jamatka @ 11:47

dziennik

  • 22 sierpnia 2010wczoraj nareszcie wyrównaliśmy szczerbę w ewolucyjnym płocie i nadrobiliśmy braki.Nareszcie dziecko dokonało epokowego odkrycia, ze jak na chwilę przestanie machać tymi łapami to może wykorzystać je do podparcia podczas siedzenia. Tak nagle tego dokonało, podobnie jak nagle przypomniało sobie o obrotach z pleców na brzuszek… tylko w odwrotną stronę jakoś nie bardzo. A wszystko to z okazji półrocznej "rocznicy"
  • 18 sierpnia 2010no i mamy pierwsze uczulenie. Przy okazji dowiedziałam się jak to wygląda bo ciągle nie byłam pewna czy to co jej wyskakuje na nosku to trądzik niemowlęcy czy uczulenie.To teraz wiem.Teraz trzeba określić na co to uczulenie.Czy na nowe mleko?Czy na kaszkę kukurydzianą z truskawkami?Czy na ro-coś tam ryżowe z czymś tam m.in pomidorami.Mam nadzieję, ze to nie mleko a stawiam na truskawki.
  • 12 sierpnia 2010O! już dwunasty. To za tydzień i dzień kończymy pół roku. Kończy się puszka z Bebilonem 1 i korci mnie strasznie zeby już kupić dwójkę. Tym bardziej, że Inka za mlekiem najwyraźniej nie przepada.I jakoś tak się samo zrobiło, ze zasypiamy już same. Ja tylko podchodzę kiedy zajęczy bo jej smoczek wypadł. A raczej sama go wyrzuciła.

katalogi

    Z brzucha wzięte w katalogu Gwiazdor Najlepsze Blogi Katalog blogów. Najlepsze blogi. Family BlogsBlogging My BlogCatalog Z Brzucha Wzięte Stronę monitoruje stat24