…nie mam głowy do pisania, bo mnie
owa
głowa
boli
24 października 2009
17 lipca 2009
17-07-2009 15:45
Ach!
Kapuśniak!
Kurde… albo bigos!
albo przynajmniej surówka z kiszonej kapusty…
idę…
17-07-2009 15:40
hatelemelowstręt?
chyba zaczynam odreagowywać.
Przede wszystkim odsypiam zeszły miesiąc.
Obudzić się nie mogę.
15 lipca 2009
15-07-2009 18:56
no dobra.
miałam jeszcze posiedzieć kilka dni w ukryciu, ale zamieszanie wokół strony od wczoraj wyraźnie cichnie zatem chyba już jest kul.
Kurde… muszę se to wszystko poprzekładać teraz.
Już se założyłam nowe konto.
Kaliber 3.
Koniec z nazwiskami niestety.
Zatem niedługo MuiTwitter zmieni właściciela.
Bo się narobiło i jakoś tak sama nie wiem jak i kiedy moja wybitnie introwert-persona w to zamieszanie niechcący wpadła i …
no… za osobiście to mi się w tym uczestniczyć nie chce.
Bo co jak co ale kontaktowa to ja całkiem nie jestem a bloguje na pewno nie po to coby jakieś tłumy to czytały…
nieważne…
Zatem nagłe kompletne zniknięcie z sieci stało się koniecznością ale teraz już chyba jest bezpiecznie a przede wszystkim…
A bo kupiłam sobie nowe sandały!
Super i czerwone!
jeszcze nigdy nie miałam sandałów, które by mi tak pasowały, zawsze jest w tym jakiś kompromis… w ogóle w dziedzinie butów to polski rynek wybitnie nie ma mi nic do zaoferowania i ostatnie buty, takie w moim guście pod każdym względem kupił mi chłop kilkanaście lat temu jak Piotruś był malutki a Marek Kijewski jeszcze żył.
I teraz znowu mi się to zdarzyło!
Ogólnie to ja lubię buciory, nie buty…
Jakoś dość kobieca czuję się wewnątrz by na nie mieć przemożnego parcia ku eksponowaniu mego seksapilu na zewnątrz… jestem kurde po prostu taką kwintesencją samicy, że zbędne są wszelkie konteksty wspomagające… nie ma znaczenia co mam na sobie czy stosuję tapetę na gębie czy nie i ile mam lat…
Moja obecna ciąża najlepiej o tym świadczy.
Owszem… utyłam… sporo…
a na gębie jakoś bardziej się sobie podobam…
i co więcej widzę jak samce na ulicy się za mną oglądają szczególnie choć mam jakąś potrzebę eksponowania mego stanu i nic nie tuszuję, chodzę w tych samych obcisłych tiszertach i obcisłych dżinsach, tylko bezczelnie guzik w tych dżinsach mam rozpięty… no bo się nie dopina…
Świetnie się teraz czuję.
A że nogi mam i tak dość długie to i szpile żadne nigdy nie były mi potrzebne.
I lubię jak buciory są solidne…
a o solidne sandały to raczej trudno…
I dziś poszliśmy do Medisona kupować portki chłopu i trampki, bo stare już mu się rozpadają…
No i właśnie…
Kupiłam Nowe Sandały!!! CZERWONE!!!
No i dlatego znowu tu jestem bo muszę to gdzieś wykrzyczeć.
Poza tym założyłam Twittera znowu bo mi kazali.
Będę tam pisała ploty o ŚM.
Ale jakoś brak mi zacięcia.
Wklejać fotek z ostatnich dni na stronę ŚM tym bardziej mi się nie chce… ale czas najwyższy… zatem skoro zaczęłam już tu pisać to wezmę się ciągiem i za to…
I jeszcze… w sobotę o czwartej rano zwaliła mi się na kark teściowa… na dodatek z wnuczkiem… znaczy chłopa siostrzeńcem. Obrzydliwy bachor, chociaż i tak ten lepszy z dwojga, bo ten drugi ma szlaban na wizyty u nas od kilku lat.
Zadzwoniła jak już siedziała w pociągu zatem nie dało się zapobiec nieszczęściu.
Jasne, że tym razem mnie strzeliło… i to fest.
W kwestii nielubienia to hierarchia jest taka…
Moja matka na pierwszym miejscu bezkonkurencyjna jak zwykle … potem długo długo nic… potem siostra mego chłopa, potem jej dzieci, potem moja teściowa.
A potem reszta świata.
Siostry mego chłopa tak nie cierpię, że nie widziałam jej przeszło 15 lat a nie trawię jej ciągle tak samo.
Kurde… ja to jednak ludzi przeważnie nie lubię… zatem jeżeli kogoś ranią moje słowa to jest mi bardzo miło z tego powodu.
No i jak już mnie strzeliło tego sobotniego poranka… a nie… niedzielnego…
No to jak mnie strzeliło, to całą moją krowią łagodność szlag trafił i znowu jestem stara ja.
Tylko że jestem w ciąży, jestem szczęśliwa i nie miewam już napadów depresji.
11 lipca 2009
11-07-2009 21:45
jeszcze tylko jutro.
widzę, że Piotrkowi nie chce się już dziś montować tych filmów… tak jak mi oglądać. Zatem dziś wideła niet… tylko fotki a i to niechętnie i wcale nie zapraszam tym razem do galerii.
wczoraj było 17 ślubów i właściwie wszystkie do bani a cała akcja skończyła się takim żenującym incydentem, że nie chce się go nawet wspominać… i to wcale nie z udziałem jakiegoś menelstwa tylko jak najbardziej towarzystwo po studiach… ba… prawnicy i jedna histeryczka sztuki… fuj… nie ma nic gorszego niż tacy nuworysze.
Zresztą po przedwczorajszym super dniu, kiedy normalnie chciało się te fotki wklejać coby się pochwalić… to to co dziś dostałam… to jakoś żal zasłaniać przedwczorajsze perełki.
ale cóż.
W każdym razie konkluzja taka.
To nie ten kraj i nie te ludzie coby można było wprowadzać zasady, że bez zasad i pełna tolerancja.
Od dziś ochrona i bez alkoholu. Swoją drogą moim zdaniem to tak całkiem bez alkoholu to tez bez sensu… fajniej jak ludzie są na lekkim rauszu… no ale ludzie w piątek o 10 wieczorem nie bywają na lekkim rauszu a raczej nawaleni w 3 dupy… i ten dziadek ochroniarz, co teatr im przydzielił sama nie wiem po co… no to nawet trudno mieć mu za złe że się chował za kontenerem.
A… ponoć był nawet wczoraj jakiś mafiozo… zapomniałam zapytać, który to.
Terminy wszystkie na dziś i jutro już zajęte.
Dziś dziewczyna napisała maila z samej Częstochowy – chcą specjalnie przyjechać jutro wziąć ślub… niesamowite…
Zatem potencjał w tej idei jest ogromny… ale nam czas najwyższy już to kończyć. Bo to akcja artystyczna miała być a eksperyment komercyjny… coby to się mogło opłacać bilety musiałyby być po 150PLN a nie po 30.
Zresztą jestem pewna że nie brakowałoby chętnych i w takim przypadku.
Piotrek się mnie pyta czy ktoś to od nich kupi… w sensie że pomysł….
hehe…
a po co miałby kupować skoro mógłby sobie po prostu wziąć.
No i w sumie mam nadzieję że weźmie bo szkoda by było.
Bo super że wszystko okazało się super.
Ale my nie jesteśmy od robienia interesów…
Szkoda życia… i tej reszty pomysłów, które jeszcze powstaną…
w końcu tak całe życie udawać Elvisa… no to już lepiej się w ogóle nie urodzić.
Jak przez rok nikt tego nie podłapie ja namówię Misia coby ze swoją Stysią za rok zrobili z tego interes. Na Jarmarku Dominikańskim… a co… młodzi są mają fajnych kumpli, znaleźliby odtwórców roli Misia i Elvisa za mniej niż parę baniek za wieczór na łeb. I bilety po 150…
O… dziś już mamy 1031 wejść.
Ale to dlatego że jest link na rozrywka.trójmiasto.pl/






komentarze