rss notki
mail
...
...
...

kolejne strony

tagi

8 lipca 2009

08-07-2009 11:36

pada… tak jak lubię, miarowo acz solidnie, co oznacza, że szybko nie przestanie.
Lubię deszcz.
W ogóle lubię wszelkie, kataklizmy oprócz tych wiatrowych. Burze szczególnie… ten zapach ozonu potem… i śnieżyce.
Bierze się to chyba stąd że jak byłam… eee… mała i trochę większa i mieszkałam w Korszach to jak była taka ulewa albo śnieżyca… ooo… zimę stulecia szczególnie miło wspominam…
to wtedy na naszym zadupiu zadupia gasło np do tego jeszcze światło i nic nie dało się robić.
Można było tylko leżeć i gapić się w sufit bo dzięki zarządzaniu mojej matki, jak coś było potrzebne to wiadomo było, że tego nie ma. Była masa różnych niepotrzebnych przedmiotów… np mnóstwo materiałów, choć moja matka nie umiała szyć, szafkę w łazience zapełniały różne puszki z cudownymi preparatami na odchudzanie, zaś np polopiryny ani widu… kolekcja kaktusów, ze 30 starych, w różnym stadium destrukcji samowarów i innych antyków,
ale tego co potrzebne nigdy nie było.
Nóż mieliśmy np tylko jeden… pamiętam… taki duży z czarnym ebonitowym trzonkiem. Jak się zawieruszył to gleba.
Zatem jak gasło światło to świeczki nigdy nie było, a nawet jak była to nikt nie wiedział gdzie i można było NIC NIE ROBIĆ w pełnym tego słowa znaczeniu.
A ja akurat miałam od 10 roku życia wielki deficyt nicnierobienia bo moja matka skrzętnie dbała o to cobym ręce zawsze czymś zajęte miała….
I chyba dlatego tak lubię te kataklizmy… nie z powodu gorącego temperamentu a przez dziecięce nieustanne zmęczenie.
Zresztą widać moje dzieciństwo po moich dłoniach… nie… nie mam po kim dziedziczyć takich robotniczych żylastych łap… już np mój brat ma rączki jak kobieta… zaś ja jak chłop.
Tak jak te dzieciaki ze wsi i pegeerów, co chodziły ze mną do Zbiorczej Szkoły Gminnej w Korszach… co zawsze się tych rąk wstydziły i trzymały je pod ławką.

Taki spokój w sobie teraz mam… taka czuję lekkość ulgę jak nie ma we mnie tej nieustannej złości, że nie czuje do nikogo dawnej nienawiści,co to mnie tak jeszcze niedawno nieustannie trawiła.
Do nikogo oprócz mojej matki.
Mam nadzieję, że się będzie smażyć w piekle długo i na wolnym ogniu… oczywiście zawodząc nieustannie jak za życia
- Boże, za co to mnie spotyka…
Bo moja matka zawsze będzie się miała za Anioła Miłosierdzia a nie Demona Zniszczenia.
Ten typ demonów tak ma… tożsamość im się myli.

No więc pada i jak się niedawno obudziłam to tak mi się przyjemnie zrobiło… bo cierpię na deficyt nicnierobienia straszliwie.
A w domu kongo, zaś na stronie od rana 30 odwiedzin już było…
A wczoraj coś powyżej 200…
Musze ten czat założyć jak najszybciej, iść do weterynarza po tabletki dla psa, do Biedronki po mięso… i ogarnąć ten syf czem prędzej bo koło dwunastej Piotr ma przyjść z chłopem … a przede wszystkim najpierw i po pierwsze iść z psami.
I żaden deszcz mi niestety nie pomoże…
Zresztą chyba właśnie przestało…
Tak tylko jak się obudziłam zanim dotarło do mnie ze wszystkimi szczegółami jaki jest czas i miejsce, to tak tylko przez chwilę jak usłyszałam deszcz to ulgę poczułam.
Heh… ale się rozpisałam zupełnie niechcący.

Ale i tak nieustannie jestem ostatnio szczęśliwa.
Choć czuję się podle i jeszcze podlej sypiam.

kategoria notki Mui Twitter,dawno temu,dziennik fizooloficzny — Tagi: , — jamatka @ 11:36

dziennik

  • 6 września 2010dziś dostała jamatka w kość. Nie wiem co… ząbkowanie czy podniecenie po wczorajszym spacerze nad morze. Widok morza zatyka dziecku dech w piersi i wprawia w dziwne podniecenie, które jak widać nie mija przez dłuższy czas.Albo budzi się w Inoczce zwierze pt. Rozwydrzony Bachor.dzisiaj zaczęło się… dla chwili świętego spokoju dałam jej mojego różowego laptopika, bo Inoczka ma bzika na punkcie wszelkiej elektroniki, a szczególnie ma jazdę na klawiatury z wyświetlaczem.Poza tym problem nowy.Nie będzie pełzania, będzie od razu raczkowanie.Dziś twardo staje na czterech z brzuchem wysoko w górze. Staje i boi się ruszyć. Ni w tył ni do przodu.I wtedy krzyk.Poza tym nie chce już siedzieć o leżeniu nie mówiąc, tylko by stała i machała skrzydełkami.Ptasiek mi rośnie?
  • 5 września 2010eee… tego … jakoś skończyło mi się zacięcie do pisania dziennika. Za dużo spraw na głowie, poza tym nowości już nie są nowościami a jak są to pojawiają się tak często, że jest to już norma.Więc o czym tu by…A… owsianka. Przebój piątego miesiąca to owsianka na mleku. Taka z torebki, dostosowana do wieku.Inoczka uwielbia, znacznie bardziej niż kleik ryżowy.Poza tym odkąd są te dwa ząbki włączył się odruch żucia, co stanowi pewien kłopot przy karmieniu łyżeczką.Za to biszkopty wcinamy aż miło.
  • 22 sierpnia 2010wczoraj nareszcie wyrównaliśmy szczerbę w ewolucyjnym płocie i nadrobiliśmy braki.Nareszcie dziecko dokonało epokowego odkrycia, ze jak na chwilę przestanie machać tymi łapami to może wykorzystać je do podparcia podczas siedzenia. Tak nagle tego dokonało, podobnie jak nagle przypomniało sobie o obrotach z pleców na brzuszek… tylko w odwrotną stronę jakoś nie bardzo. A wszystko to z okazji półrocznej "rocznicy"

katalogi

    Z brzucha wzięte w katalogu Gwiazdor Najlepsze Blogi Katalog blogów. Najlepsze blogi. Family BlogsBlogging My BlogCatalog Z Brzucha Wzięte Stronę monitoruje stat24