stało się…
zakręciło jamatkę w temacie przewodnim w ostatnich dniach na fest.
Jak to się nieładnie, acz trafnie mówi:
Nie ruszaj Gie, bo śmierdzi…
No i zaśmiardła jamatka.
Krótko mówiąc dała d… pupy złotemu cielcowi.
A pupy pupy, bo bardziej dosadnych wyrażeń jamatka już tu używać nie będzie.
Bo to niekurturarnie i niemiło i w ogóle nie powinna…
Heh… słaba kobieta z jamatki, wiem wiem… dlatego staram się nie wodzić jamatki na pokuszenie i zrezygnowałam, na przykład, z obyczaju comiesięcznej wyliczanki, co jej dziecko potrafi a czego jeszcze nie, z naciskiem na „potrafi”, wedle odgórnej listy i z dokładnych pomiarów co do milimetra, w czym jej dziecko jest lepsze od innych.
Bo zauważyłam u jamatki takie ciągoty, a jakże, i od razu dałam po łapach a stosowną szufladkę pt. „Co x-miesięczne dziecko umieć powinno” zamknęłam na kluczyk a kluczyk wywaliłam za okno.
I w sumie fajno jest… jakoś tak milej chować dziecko wedle własnego widzimisię, bez żadnej autocenzury.
Nie mam bladego pojęcia, co tam w temacie harmonogramu rozwojowego niemowląt wypisują w sieci.
Np. te zupki i inne papki zaczęłam dawać Inoczce, jak odkryłam w Rossmanie, że są takie słoiczki od czwartego miesiąca.
No to jak są, no to chyba nie po to, coby stały na półce?
A kiedy nasza doktór…
u której, notabene, byłam raptem 3 razy na okoliczność szczepienia w przeciągu całego półrocza…
i kiedy nasza doktór to usłyszała… jak się Inoczka odżywia… że co i od kiedy…
To znowu brzdęknęła pląbami o glebę, ale widząc moją niezłomną postawę zaraz dzielnie pozbierała się do kupy i jęknęła tylko…
- Acha… to Pani wedle tego starego schematu?
Na co ja…
- Nie… wedle mojego schematu.
I taki to sens mają te schematy… śmiech na sali.
Mój schemat jest taki… jak nie ma sraczki, znaczy jest gut!
Ale ja nie o tym…
No to tyle jamatka opowiadała jeszcze niedawno, jak to nie interesuje jej WCALE ewentualna komercyjna opcja jej blogowej działalności…
I wzięła i wdepła po uszy, no…
Heh… no bo im więcej mam luzu, tym jamatka dobitniej uświadamia sobie, że ona po prostu lubi… uwielbia pleść te swoje trzy po trzy, sprawdzać nowe koncepcje, badać, eksplorować, oceniać i pisać… pisać przede wszystkim!
No i to byłby ideał, jakby mogła za to wszystko dostawać pieniądze.
Wcale nieduże… ale jakieś.
W ramach nagrody za talent.
Bo wiadomo, że jest to sprzężenie zwrotne… że motywacja stymuluje jakość… to jakby to wziąć i sporząc! To cuda na kiju by tu się działy normalnie.
Nikt by z jamatką nie wytrzymał w wyścigu.
Dlatego teraz już wcale nie zamierzam eksperymentować na polu „Lansowania pop- bloga wbrew obowiązującym zasadom.
Nic z tych rzeczy…
Teraz jamatka jest cała PRO!
Będzie miła, grzeczna, kontaktowa, systematycznie i na temat.
Będzie jak kiedyś!
PROMIS!
Zatem wracajcie laski z tych wakacyjnych wojaży i zgłaszać mi tu swój akces, bo działka chwastami zarosła a sama nie dam rady wszystkiego obrobić.
A porobiło się wszystko tą drogą, że diabeł jakiś szepnął jamatce na ucho, coby dla spróby… z ciekawości tylko, co inni myślą o jej zakręconej twórczości blogowej… czy w ogóle jest coś warta…
i zapukała jamatka nieśmiało do najbardziej uznanych katalogów stron internetowych, w tym do nieomal kultowej Hogi… czy też by jej nie chcieli wcielić w szeregi.
I o dziwo zechcieli…
Naprawdę „o dziwo”, bo nie spodziewała się jamatka, bo takie różne inne pierwsze lepsze a raczej gorsze fermy z linkami, gdzie jamatka stawiała swe pierwsze koślawe pozycjonerskie kroczki… to wcale tacy chętni nie byli.
A tu… nagle uznali ją za swojaka.
Gdzie nie zapukała, tam było miło.
W ogóle zauważyła jamatka taką tendencję, że w miejscach topowych wszyscy są mili… nawet jak ci odmawiają to jakoś tak… kulturka.
Zaś w różnych takich innych nieopodal śmietnika… to nawet jak cię przyjmują, to czujesz pewien kwach w gębie.
I np…
albo nie…
albo tak… a co mi tam…
Jest taki katalog blogów, co się mieni być jednym z bardziej „ojaniemogę”…
to wystarczy, że przeczytałam regulamin… i ton w jakim został on napisany…
a już szczególnie punkt szósty:
„Jeśli w ogóle nie zamierzasz umieszczać buttona, nie dodawaj bloga do toplisty.”
To od samego czytania odechciało mi się umieszczania tego buttona, nawet jak wcześniej nie miałam nic przeciwko.
Bo jest taka zasada… tzn nie wiem czy jest, ale jamatka już dawno poczyniła taką obserwację:
Że im większy burak, tym bardziej się stawia.
I katalog najlepsze.blogi.pq.pl to jest właśnie takie buractwo.
Dlatego pierniczę ich pageranki i inne walory… a moje konto tam wciąż trzymam, bo widocznie nie przewidzieli, że komuś mogłoby się odechcieć.
Nie… nie ma jamatka żadnych szczególnie złych doświadczeń z tym miejscem związanych… chodzi tylko o klimat.
Ale wracając w pierwotne rejony dnia wczorajszego…
No to wczoraj wieczorem dostała jamatka wręcz kulkę między oczy i to ją pogrążyło totalnie.
Bo wieczorem… kiedy już wszystkie dzieci grzecznie spały a na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka…
… to przyszedł do Inoczki sam WIELKI GWIAZDOR!
Przyszedł i nawet się trochę zasiedział… zajrzał inoczce od przodka i od tyłka… i trochę pośrodku.
Bardzo był skrupulatny albo tak mu się spodobało.
Jamatka ma stały wgląd w te sprawy… inaczej nie byłaby jamatką… więc wszystko jamatka widziała i czekała z zapartym tchem na efekty.
Aż dostała maila… że okej.
Nawet więcej niż okej, bo poza tym, że jamatkę przyjęli, to dali inoczce.pl dwie gwiazdki!
A to jest bardzo bardzo dużo, bo to znaczy, że strona jamatki się wyróżnia!
No ba…
Pytanie tylko czy na plus czy na minus…hehe…
Nie nie… tak kokietuje tylko jamatka, bo jamatka to stara kokota.
Ale jamatka wie, że pisze zajebi… o sory… bardzo jedyne w swoim rodzaju blogi, o ile przysiądzie na zadku zamiast strzelać fochy na prawo i lewo.
No i fajowo było i tralala… zaraz poczuła jamatka, jak za łopatkami na plecach zaczyna jej się coś wykluwać..
I zajrzała jamatka do WIELKIEGO GWIAZDORA do przeznaczonej tylko dla niej kanciapki i przeczytała.
Przeczytała coś, co dobrze wie, ale co innego wiedzieć i nie zawracać se tym głowy a co innego przeczytać czarno na białym.
„Statystyki:
Strona inoczka.pl ma 22442678 miejsce w globalnym rankingu Alexa, jest zatem na razie mało popularna.
Do strony kieruje mało, bo tylko 2 odnośniki.”
no jasne, że „mało, bo tylko 2 odnośniki”, jak wszystko jest zapisane na tę blerwę – pampersę!
Że ranking Alexy taki, to spoko, bo szanowna Alexa dopiero niedawno założyła Inoczce licznik.
W końcu trzeba pamiętać, że sama inoczka.pl ma coś z miesiąc z kawałkiem.
Do tego na początku była raczej niechcianym dzieckiem.
No ale, że te dwa linki, to jamatka pampersie nie daruje normalnie!
Zatem sory laski.
Od dziś albo jesteście ze MNĄ albo z NIĄ!
Nie ma zmiłuj i żadnych kompromisów.
Koniec przekierowań, podpiętych domen czy jak to się zwie.
Od dziś link pampersstory.pl wiedzie na manowce.
Powinnam była dawno to zrobić, bo prędzej czy później skończy się okres ważności dla domeny, która i tak idzie do kasacji, bo jej nie lubię.
Nie chciałam robić kłopotu wszystkim miłym osobom, co kiedyś w swej wspaniałomyślności podlinkowali tę wywłokę pampersę u siebie, dlatego podpięłam pampersstory.pl pod inoczkę.pl…
No i teraz mam!
Zatem sory… ale ciągnięcie tej schizofrenii dalej jest bez sensu coraz bardziej.
Wystarczy, że dla wygody stałych bywalców namieszałam w archiwach i są tu teraz w jednym miejscu wpisy, z sama nie wiem ilu, blogów.
W każdym razie pierwszy dotyczy tej czerwcowej nocy, kiedy obudziłam się o 2.00 a.m i zaczęłam się zastanawiać, gdzie się podział mój okres…
W ogóle poza Kajtusiem ktoś to jeszcze pamięta?
Że pierwszym opisem bloga było
„obudziłam się o drugiej w nocy… a noc ta była czerwcowa…. i pomyślałam: Kiedy to ja miałam ostatni okres?”
Matko… ile to się w międzyczasie zmieniło…
Zatem teraz koniec z firdu mirdu…zaczyna się byznes.
Na wstępie ramach byznesu mam prośbę do szanownych zebranych
U szczytu lewego sidebara jest takie nowe okienko z prośbą o lans.
To linka do mojej komórki w katalogu GWIAZDOR.PL
i tego… kolczasta natura jamatki skręca się teraz w środku, jak wampir na widok krzyża, kiedy przychodzi jej o coś poprosić…
bleeeh… nienawidzi jamatka…
N`ale jak byście były takie miłe…
bleeeh bleh i fuj… ufff…
i zechciałybyście od czasu do czasu tam kliknąć i wystawić jamatce ocenę.
Obojętnie jaką.
Nawet złą…
może by nawet to było ekscytujące… tak się pozżymać z krytyką.
Ma jamatka ostatnio takie doświadczenia.
Raz tu i raz na innym blogu.
I pierwszy moment jest nieprzyjemny, ale samo podjęcie walki i to potem… uhhh… to jamatka lubi.
Nie bez powodu zawsze mówiła, że jest wojownikiem.
Nie trzeba się rejestrować ni nic… wystarczy kliknąć i wybrać ze słupka ocenę.
A jakbyście jeszcze skrobnęły trzy słowa na temat, jaka ta jamatka jest zajebis… tzn jedyna w swoim rodzaju, to te wykluwające się na plecach skrzydła rozwiną się na całego i sruuuu… polecimy!
Heh… przecież lubicie czytać jak mnie poniesie i piszę te zjadliwe teksty.
wiem wiem… bywam nieznośna, ale jamatka jest artystą blogowym no i same rozumicie…
Ufff…
Heh…
już dawno tak dobrze mi się nie pisało…
Zatem wiecie…
Jeżeli zdarzyło Wam się pracować na swoim, ewentualnie na cudzym, ale na godziny czy na zlecenie… że kasa nie jest pewna… to wiecie jakiego kopa daje wynagrodzenie w łapce.
No… i o to chodzi.
To znaczy, nie dosłownie!
… nie chodzi jamatce o pieniądze…
jeszcze nie…
Chodzi o motywację.
Cholera… znowu nie wyszło w klimatach pieluchowych.
Może powinnam pomyśleć nad zmianą profilu bloga.








komentarze